30 listopada 2016

Wielokrotna zmiana szkoly, 3 kraje, bullying...

Hej jakiś czas temu wspomniałam, że chce, wprowadzić więcej osobistych notek na bloga wiec tu jestem.

Dzisiaj dosyć długa szczera notka, więc jeśli tego typu posty was nie interesują, to zapraszam do wyłączenia notki i nie zostawiania zbędnych komentarzy a osoby chętne do czytania i dowiedzenia się troszkę więcej o moim życiu zapraszam dalej.

Wielokrotna zmiana szkoły — Jeśli chodzi o ten temat to mam dużo 'doświadczenia'. Już w wieku 8 lat wyjechałam z Polski.
Ogólnie w Polsce byłam tylko w jednej szkole, podstawówce. Podsumowując, w Hiszpanii byłam w 5 szkołach i w Anglii w 2.

Wyjechać z Polski to było moje największe marzenie już jakoś od 7 roku życia może i dla was to dziwne, bo w takim wieku myśli się tylko i wyłącznie o lalkach i zabawkach ja jednak miałam dosyć ciężkie dzieciństwo i już będąc, małym dzieckiem marzyłam, by stamtąd uciec i zapomnieć o tych wszystkich długo ciągnących koszmarnych sytuacjach. W Hiszpanii zmieniałam, trzy razy miasto poszukując tak zwanego 'lepszego życia' a raczej moja mama, iż ja będąc, małym dzieckiem o takich rzeczach nie decydowałam, najważniejsze było być tam, gdzie ona może brzmi to trochę dziwnie i nie wiecie, o czym dokładnie pisze, lecz nie chce wam dokładniej mówić, o co mi tutaj chodzi, ponieważ nie jest to temat, który świat internetowy powinien ujrzeć. Wracając, do tematu idąc, do pierwszej szkoły w Hiszpanii byłam bardzo podekscytowana, lecz codzienne wracanie ze szkoły z płaczem stawało, się uciążliwe ze względu na kompletne zero znajomości języka wiecie, jak to jest dzieci lubią, się wyśmiewać, dokuczać i żartować, lecz starałam się to jakoś przyjmować na klatę i po prostu byłam szczęśliwa że byłam, tam gdzie byłam.

W następnych szkołach bywało to samo, lecz z czasem, gdy już podłapałam, język wszystko stało się łatwiejsze. W gimnazjum byłam dosyć lubiana przez chłopców, z którymi zawsze miałam lepszy kontakt niż z dziewczynami, z którymi bywało różnie. Koleżanek nie brakowało, ale wrogów tym bardziej już od czasów gimnazjum zmagałam się z bullyingiem.

Później mieszkając, już w ostatnim mieście mając, dosyć dobrze opanowany język gdzie już tylko kształtowałam, akcent byłam typem dziewczyny, która się nie zamyka.
Podstawowka-gimnazjum było to samo mieszkając w ostatnim mieście nie miałam większego problemu z bullyingiem, ponieważ w jakiś sposób się broniłam.
Natomiast najwiekszy-hardcorowy bullying zaczął się właśnie tutaj w Anglii w high school, gdy tu przyjechałam, poszłam do szkoły jakoś pod koniec 10 rocznika no i oczywiście cały 11 był przede mną. Zbuntowana na cały świat jak to mama mogla mnie wywieść ze słonecznej przepięknej Hiszpanii do szarej ponurej Anglii. Przybita smutna poszłam do szkoły, którą znienawidziłam już w pierwszy dzień, iż byłam dziewczyna, która jedyne co potrafiła powiedzieć po angielsku to Hello...


Bullying - W high school zmagałam się z bardzo wielkim bullyingiem, przez który dużo zamknęłam się w sobie już nie było tej wyszczekanej bojowej dziewczyny, którą byłam w Hiszpanii tylko dziewczyną, która zamieniła się w szarą myszkę i codziennie rano budziła się z myślą 'co ja dzisiaj czeka'.
Krzywe spojrzenia, wyzwiska, rasizm, brak szacunku sytuacje, które doprowadzały naprawdę do wielkiego dola i braku chęci do wszystkiego, a nawet nie raz strachu.

W tym poście jestem z wami kompletnie szczera pisze tą notkę na luzaku, żebyście w jakiś sposób dowiedziały się, przez co przechodziłam i co sobie uświadomiłam po tych kilku latach.

Wracając tam, gdzie skończyłam, w tamtym czasie myślałam, że moje życie w Anglii będzie, już tak do końca wyglądać codziennie rano modliłam się by zdarzył się cud i obudzić się z powrotem w Hiszpanii. Omijałam, szkole jak tylko mogłam, uciekałam, zwalniałam się aż do tego stopnia, że moja mama miała, założona sprawę w sądzie przez moją nieobecność nie mam pojęcia, jak to jest w Polsce, ale tutaj normalnie za nie chodzenie do szkoły rodzice mają zakładaną sprawę w sadzie do zapłacenia daną kwotę a czasami nawet wiezienie...
Oczywiście nikt nie rozumiał, że się bałam chodzić do szkoły czy że psychicznie nie wytrzymywałam tych krzywych spojrzeń i wyzwisk, na które nieważne jak bym chciała, odpowiedzieć to nie mogłam ze względu na brak znajomości języka. Zdecydowanie jak się jest, małym dzieckiem to jest, bez różnicy czy jedna szkoła, czy druga, czy ten kraj, czy tamten, ale gdy już się jest, w wieku dojrzewania to wtedy jest najgorzej zmieniać kraj.


Do czego zmierzam tym wszystkim? Do tego, że wiem ile jest, dziewczyn na tym świecie, które właśnie w tej chwili zmaga się z tymi problemami i nie wie, co ma dalej robić, jest mnóstwo ludzi-dzieci, które popełniły samobójstwa przez bullying. Najważniejsze co chce, wam przekazać to jest to, że wiem, co myliście co, czujecie każdego dnia, jeśli właśnie teraz przechodzicie przez taka sytuacje, ale uwierzcie mi to minie, takie osoby, które proboja nam zrobić krzywdę tak naprawdę robią krzywdę samym sobą i pokazują, jak zostali, wychowani proboja się dowartościować upokarzając innych.

Dziewczyna angielka najbardziej mnie prześladowała w high school od samego początku zaczęcia aż po skończenie tamtej szkoły to, co chciała, pokazać to ona jest u siebie w kraju i to ona umie mówić po angielsku i myślała ze w tym jest lepsza, lecz gdzie jest teraz?
Teraz ta dziewczyna jest jedna z największych patologi, która owszem mówi perfekcyjnie po angielsku w porównaniu do mnie, ale za to ja mam inne zalety takie jak na przykład ja mowie w kolejnych dwóch językach perfekcyjnie, ale wiecie, co jest najlepsze w tym wszystkim, po skończeniu szkoły nadal mieszałyśmy na tej samej ulicy i gdy mnie widziała na ulicy nawet z daleka to biegła się przywitać i zapytać, czy wszystko w porządku...

I powiedzcie mi czy jest sens się przejmować, gdy macie kogoś, kto robi wam pod gore? Nie, nie ma to najmniejszego sensu, ponieważ za jakiś czas wy pójdziecie w gore a ta osoba nadal będzie na dole pokazując, na jakiego śmiecia rośnie, będąc po prostu PATOLOGIA a na koniec będą wam lizać Tylki.
Ja wiem, że czytając to może wam się wydawać to ciężkie do zrozumienia, jeśli aktualnie zmagacie się z bullyngiem, ale za jakiś czas to zrozumiecie i poczujecie to, co ja wtedy czułam, satysfakcje tego, gdzie ja teraz jestem, a gdzie jest tamta osoba, którą proboje się podlizać po tym wszystkim...

Nie przejmujcie się, zaciśnijcie zęby, postawcie się, jeśli macie możliwość a jak nie to po prostu olejcie sprawę, ignorancja najbardziej boli, a czas stawia każdego na swoim miejscu a przede wszystkim karma wraca pamiętajcie !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz