Huge Haul #Part1

14 września 2018

Cześć kochani dziś przychodzę do was dość późną porą zazwyczaj posty pojawiają się rano natomiast dziś byłam dość mocno zalatana, ale lepiej później niż wcale.

W poniedziałek i czwartek nie pojawił się post, ponieważ zmagałam się z gorączką przez te parę dni i po pracy umierałam w łóżku. Haul jest spory wiec zostanie podzielony na dwie części w dzisiejszej pierwszej pojawią się nowości do makijażu a w kolejnej pielęgnacyjne i lifestylowe.

Dość długo na blogu  nie było hauli a wiem, że je uwielbiacie ja zresztą też w haulu zobaczycie jeszcze prezenty urodzinowe, nowości które sama kupiłam oraz takie które dostałam do testu, a więc przygotujcie się na dużo testów i nowych postów z recenzjami. 
A teraz zainteresowanych zapraszam do dalszego czytania.

Catrice All Matt Plus
Podkład All Matt to mój największy ulubieniec do codziennego makijażu to już moje czwarte opakowanie i nie zamierzam się z nim żegnać.

Dostępność - KLIK



Skin79 BB Super+ Beblesh Balm
Krem BB jest, dość popularny szczególnie ten pomarańczowy jest przeznaczony do skóry mieszanej/tłustej delikatnie matuje i zawiera w sobie mieszankę różnych witamin które zapewniają nawilżenie dodając skórze blasku i witalności.
(Miniaturka kupiona na Ebay)

Dostępność - KLIK



Eveline Liquid ControlHD
Podkład firmy Eveline z pipetką to naprawdę fajny i tani produkt natomiast nie będę wam nic więcej zdradzać na jego temat, szykuje dla was recenzje.

Dostępność - KLIK



Missha M Perfect Cover
Krem BB Missha to światowy produkt mocno rozchwytywany i popularny postanowiłam i ja się na niego skusić i sprawdzić jak to będzie produkt ma być kryjący rozjaśniający i chroniący.

Dostępność - KLIK



Wibo Fixing Spray 
Utrwalający spray do makijażu firmy Wibo to nowość na rynku.
Firma Wibo wypuszcza co raz to ciekawsze nowości nie mogę się doczekać testu.

Dostępność - KLIK



Wibo Unicorn Tears
Odżywczy primer/serum do twarzy to produkt przeznaczony pod makijaż oraz jako dodatek do codziennej pielęgnacji, brzmi kusząco.

Dostępność - KLIK



Catrice Liquid Camouflage
Płynne korektory firmy Catrice to moje ulubieńcy od lat używam ich codziennie nie mam do nich żadnych zastrzeżeń i uważam że są to najlepsze korektory drogeryjne w tak niskiej cenie. Moje odcienie to 005 i 010.

Dostępność - KLIK



Lovely Liquid Camouflage
Korektor w postaci kamuflażu powinien idealnie się sprawdzić do krycia wszelkich cieni pod oczami.

Dostępność - KLIK



Bellapierre Mineral Foundation
Podkład mineralny to całkowita nowość u mnie, nigdy wcześniej nie testowałam mineralnych produktów nigdy nie przyciągały mojej uwagi aż dotąd. Ja jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi czekajcie na recenzje.

Dostępność - KLIK



Bourjois Little Round Pot Strober Higlitghter
Malutki wypiekany rozświetlacz o uniwersalnym odcieniu powinien się wtapiać w większość jasnych karnacji.

Dostępność - KLIK



Lovely Gold
Rozświetlacz o złotym odcieniu to popularny produkt i nie ma co się dziwić, bo jak na tak niską cenę jakościowo jest naprawdę bardzo dobry a glow jest dość intensywny.

Dostępność- KLIK



Maybelline Total Temptation Mascara
To maskara nadająca dość naturalny efekt dokładnie je rozczesuje i delikatnie wydłuża sprawdzi się do makijaży make-up no make-up.

Dostępność - KLIK



Kleancolor Along The Lines Eyeliner
Eyelinery w pędzelku pochodzą z firmy o której nigdy wcześniej nie słyszałam pigmentacja na swatchu jest naprawdę dobra a produkt kosztuje grosze zobaczymy jak będzie się sprawdzać w praktyce i z trwałością.
~Odcienie - Green apple i Sugar Plum

Dostępność - KLIK



Makeup Revolution X Soph Extra Spice
Paletka stworzona we współpracy z Youtuberką to jedna z nowości na rynku tej firmy kolory są w ciepłych tonach znajdziemy maty, jak i perłowe piękne odcienie.

Dostępność - KLIK



Italia Deluxe Miss Metal
Paletka do oczu w kolorowych dość neutralnych, ale i szalonych odcieniach o metalicznym wykończeniu.

Dostępność - KLIK



Revolution PRO Regeneration Palette
Szalona paletka która zawiera cienie o matowym wykończeniu dzięki niej można wykonać dość szalone makijaże.

Dostępność - KLIK



Kleancolor Sculpt & Glow
Pudrowa paletka do konturowania twarzy zawiera pudry, bronzery oraz rozświetlacze.
Wygląda dość ładnie i miałam do niej spore nadzieje, natomiast po paru użyciach zrezygnowałam z niej niestety bardzo mocno się osypuje i trafi do bubli.


Dostępność - KLIK



Bourjois Delice de Poudre
Kolejna z czekoladek w postaci bronzera firmy Bourjois jak jesteście już trochę ze mną to z pewnością wiecie, że uwielbiam wszystkie które do tej pory wypuścili i ta również mnie nie zawiodła.

Niestety nie mogę jej znaleźć online, kupiona w sklepie Boots.


Do zobaczenia w drugiej części haulu, buziaki :*
3

Test Podkładu Catrice 24h Made To Stay

06 września 2018

Cześć kochane w dzisiejszym poście parę słów na temat podkładu firmy Catrice na rynku pojawił się już jakiś czas temu od dobrych dwóch tygodni dogłębnie go testuje i przyszedł czas by podzielić się z wami moją opinią.
Podkład Made To Stay został porównany wielokrotnie do Estee Lauder Double Wear nie ukrywam że to mnie jeszcze bardziej zachęciło do testu co prawda nigdy nie miałam Double Wear, choć od dawna kusi mnie jego zakup natomiast jeśli jest on do niego porównywalny to chciałam sprawdzić jak mi się będzie z nim współpracować.

Zacznijmy od początku Catrice Made To Stay to podkład matujący o średnim do mocnego krycia zawiera kompleks antyoksydacyjny charakteryzuje się trwałością i jest wodoodporny, tak zapewnia nas producent a, jak jest w rzeczywistości? Przekonajmy się !

Podkład znajduje się w szklanej buteleczce o pojemności 30ml posiada pompkę, która działa bez zarzutów. Niestety nigdzie nie mogę znaleźć ile jest odcieni wydaje mi się, że są tylko cztery natomiast nie mam pewności mój to 005 Ivory Beige (najjaśniejszy odcień) wygląda bardzo ładnie na twarzy dobierałam go w ciemno i trafiłam. Kolorek wtapia się w moją skórę idealnie, nie ciemnieje po aplikacji co niestety zdarza się dość często w podkładach.

Jego konsystencja jest płynna producent uważa, że lekka natomiast ja uważam, że jest dość ciężka co prawda po aplikacji nie czuć podkładu na twarzy nie robi efektu maski a wręcz przeciwnie jak na tak ciężki podkład powiedziałabym, że wygląda dość naturalnie. Teoretycznie jest przeznaczony do każdego typu skóry natomiast moim zdaniem do suchej się nie nada uważam że będzie on zbyt ciężki jak już pewnie wiecie ja posiadam skórę mieszaną w kierunku tłustej i zdarza się, że nawet u mnie czasami, gdy nie wykonam peelingu twarzy podkreśla pojedyncze skórki, które na pierwszy rzut oka są niewidoczne.

Podkład bardzo ładnie wyrównuje koloryt skóry delikatnie ją matowi, lecz jej nie obciąża co jest naprawdę dużym plusem. Twarz wygląda na wygładzona i jednolita.

Krycie ma naprawdę bardzo dobre świetnie maskuje wszelkie zaczerwienienia już po pierwszej cienkiej warstwie, która mi wystarcza natomiast na większe niespodzianki będzie trzeba nałożyć grubszą lub dwie cienkie warstwy a tu już trzeba uważać, ponieważ zostaje się on bardziej widoczny na twarzy kwestia nauczenia się z nim pracować.

Nie zauważyłam by podkład zapychał
 czy wchodził w pory natomiast jest to całkiem możliwe stosując go na dłuższą metę tego typu podkłady mają tendencje do zapychania, jeśli stosujemy go codziennie przez długi czas dlatego polecam uważać i stosować go na zmiane innym lub na większe wyjścia. Osobiście uwielbiam go mieszać z Catrice All Matt, który jest moim faworytem na co dzień, gdy potrzebuje większego krycia dodaje dosłownie kropelkę Made To Stay i efekt jest idealny.
Podkład powinien utrzymywać się na twarzy przez 24h natomiast powiedzmy sobie tak szczerze kto tak długo nosi makijaż? Z pewnością nie ja ! U mnie maksymalnie to 10h, ale okej tu zrobiłam dla was dłuższy test nałożyłam go o godzinie 7 rano zmyłam go po 23 i akurat ten dzień był deszczowy, zmokłam stałam i czekałam na taksówkę dobre 10 minut w deszczu bez parasolki, gdy tylko weszłam do domu od razu poszłam sprawdzić jak wygląda podkład byłam pewna, że spłynął i mam milion plam na twarzy ku mojemu zdziwieniu ? Podkład nadal był na swoim miejscu co prawda jego krycie już nie było takie samo jak rano, ale tu wcale mu się nie dziwie miał do tego prawo by delikatnie zaniknąć po tylu godzinach najważniejsze, że nie narobił mi żadnych plam i cera nadal była jednolita.

Zdarzały się dni gdzie niestety delikatnie zbierał się w okolicy nosa i ust, ale tu akurat to zasługą pudru, którym go przypudrowałam i tu jest ważna rzecz do podkreślenia nie każdy puder się z nim sprawdzi np. puder bananowy z Revolution w połączeniu z tym podkładem wygląda strasznie sucho i właśnie wtedy po paru godzinach podkład zbiera się w tych miejscach mój trik to na już przypudrowaną twarz spryskać mgiełką nawilżająca np. Ziaja i wtedy cały efekt przypudrowania znika ewentualnie nadmiar zebrać zwykłym płatkiem kosmetycznym.

Podsumowując — Ja bardzo polubiłam ten podkład kosztuje około 30 zł i uważam że jest wart zakupu tylko tak jak pisałam powyżej trzeba uważać z częstotliwością jego używania, by uniknąć zapchania.

Zauważyłam że firma Catrice jest moją ulubioną, jeśli chodzi o podkłady ostatnio dość mocno zaskakują z nowościami coraz to więcej nowości wypuszczają na rynek i fajnie że firma drogeryjna ma tak świetne produkty tak samo, jak ich korektory czy kredki do oczu. Catrice to zdecydowanie mój ulubieniec drogeryjny.


Dajcie znać w komentarzach czy go miałyście i co sądzicie o tym podkładzie, buziaki :*
5

The Body Shop Vitamine E

03 września 2018

Cześć kochane w dzisiejszym poście zobaczycie recenzje kosmetyków firmy The Body Shop serii Vitamin E.

Na wstępie chciałabym wam trochę opowiedzieć o samej firmie, która opiera się przede wszystkim na naturalnych produktach do pielęgnacji włosów ciała i twarzy oraz makijażu a wśród nich również możemy znaleźć produkty wegetariańskie i wegańskie. Produkty tej firmy nie są testowane na zwierzętach a opakowania są tak dobrane że w całości mogą zostać poddane procesowi recyklingu.

Na stronie The Body Shop bardzo często pojawiają się promocje i kody zniżkowe co jeszcze bardziej zachęca do zakupu, już parę lat temu testowałam ich masła do ciała oraz mgiełki, które kiedyś były moimi Top później jakoś omijałam ten sklep i szczerze to sama nie wiem, dlaczego w momencie, w którym wpadłam na kanał MsDoncellita na YouTube przypomniałam sobie o tej firmie, to dzięki niej znów kosmetyki The Body Shop przyciągnęły moją uwagę szczególnie te do pielęgnacji twarzy. Od jakiegoś czasu poszerzam moją komodę kosmetyczną, o coraz to więcej kosmetyków tej firmy od ponad miesiąca testuje linie Vitamin E i dziś nadszedł czas by podzielić się z wami moją opinią, jeśli jesteście zainteresowani zapraszam do dalszego czytania.

Vitamin E Gentle Facial Wash

Żel myjąc do twarzy o delikatnej kremowej konsystencji zawierający witaminę E z kiełków pszenicy mającą działanie przeciw-utleniające, a także glicerynę poprawiającą uwodnienie skóry.


Żel znajduje się w plastikowe miękkiej tubce o pojemności 125ml. Konsystencja żelu jest bardzo przyjemna używając go mam wrażenie że nakładam nawilżający krem, delikatnie się pieni wygładza i delikatnie nawilża skórę. Kolor produktu jest lekko różowy jak samo opakowanie zapach jest delikatny i subtelny bardzo przyjemny w stosowaniu. 

Kremowy żel dokładnie myje twarz domywa wszelkie zanieczyszczenia makijażu i nie podrażnia oczu co jest wielkim plusem podczas domywania resztek maskary. 
Jest fajny neutralny uniwersalny nada się do każdego typu cery natomiast nie porwał mnie bym powiedziała WOW jest moim numerem 1. Moja tubka już się kończy kupie jeszcze jedną by była w zapasie natomiast będę testować inne z tej firmy, bardzo kusi mnie seria z witaminą C.

Vitamin E qua Boost Sorbet

Krem na dzień w postaci sorbetu przeznaczony do każdego typu cery znajduje się w szklanym odkręcanym słoiczku o pojemności 50ml produkt również jest w kolorze jasnego różu i również ma tak samo delikatny zapach, jak z reszta pozostałe kosmetyki, które znajdziecie na dole. 


Sorbet jest mocno nawadniający aksamitny miękki i lekko chłodzący, ponieważ zawiera w swoim składzie mentol jest bardzo przyjemny w aplikacji. Dobrze się rozprowadza na twarzy i szybko się wchłania natomiast trzeba uważać, by nie nałożyć za grubej warstwy wtedy sorbet zaczyna się rolować. Wystarczy naprawdę odrobinka tak jakbyście go nałożyły na jednego palca i to spokojnie wystarczy, by pokryć cienką warstwą całą twarz wtedy sorbet dobrze się sprawdza pod makijaż. Dzięki składnikom mineralnym krem absorbuje sebum Po aplikacji skora zostaje ładnie zmatowiona i przy okazji dogłębnie nawilżona. Krem jest bardzo lekki nie obciąża skóry a po wchłonięciu jest kompletnie nieodczuwalny pozostawia twarz miękką jak pupcia niemowlaka. Zdecydowanie mój ulubieniec na lato.


Vitamin E Refreshing Eyes Cube


Eyes Cube to krem do pielęgnacji skóry pod oczami w sztyfcie jego właściwości są chłodzące i nawilżające w jego składzie możemy znaleźć olejek z kiełków pszenicy oraz olejek sojowa z Brazylii.


Kremik znajduje się w ciekawym opakowaniu jest on wykręcany niczym pomadka.

Jest to jeden z lepszych kremów, jakie do tej pory używałam idealnie się sprawdza na opuchliznę pod oczami, do której ja mam spore skłonności najlepiej go nakładać rano od razu po przebudzeniu a przed tym zostawić go na noc w lodowce by porządnie się schłodził nie ma nic przyjemniejszego z rana niż jego aplikacja, orzeźwia pobudza nawilża i efekt zmęczonej skory w okol oczu znika. Jego pojemność to jedyne 4g natomiast jest bardzo wydajny stosuje go od ponad miesiąca codziennie a zużycie jest naprawdę niewielkie. 

Zostaje ze mną na długo i na razie nie zamierzam go zamieniać na żaden inny.



Vitamin E Sink-In Moisture Sleeping Mask
Maseczka całonocna również znajduje się w przyjemnym plastikowym odkręcanym opakowaniu. Sleeping mask to kolejny produkt, który trafił do moich ulubieńców uwielbiam ją za jej działanie i konsystencje która jest cudowna dosłownie jak galaretka. Konsystencja sama w sobie jest lekko kremowo-żelowa natomiast nie wchłania się w 100% pozostawia delikatną powłokę, która nie jest klejąca i praktycznie niewyczuwalna i szczerze to nie wiem, od czego to zależy jestem pewna że za każdym razem nakładam ją w tej samej ilości a czasami rano nie ma po niej a ni śladu a czasami muszę zmyć pozostałości natomiast mi to kompletnie nie przeszkadza ponieważ efekty jak dla mnie są rewelacyjne. 
Ja mam mieszaną/ tłustą skórę i nawilżenie, które dzięki niej osiągam w 100% mnie zadowala, choć słyszałam że u osób o skórze suchej nie za bardzo się sprawdziła, ale niestety to już kwestia indywidualna i u każdego sprawdzi się co innego. I pomimo mojego typu cery i mocnego nawilżenie, który ta maseczka mi daje moja cera nie została zapchana a ni nie stała się bardziej błyszcząca.



Efekt, jaki osiąga moja cera po jej aplikacji to przede wszystkim wygładzenie i mocne nawilżenie prócz tego pozostawia skore sprężystą i miękką zawsze po jej zastosowaniu (używam 1 do 2 w tygodniu) rano moja skóra jest świeża pełna blasku rozjaśniona i taka żywa.




Cena jak na złotówki może i wysoka natomiast jest bardzo wydajna jej pojemność to 100ml i mimo regularnego użytkowania zużycia praktycznie nie widać co z resztą możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej mam wrażenie że mnie kilkanaście miesięcy, zanim ja zużyje.

Uwielbiam !

Dajcie znać w komentarzach czy macie któryś z powyższych produktów i jak wam się sprawdzają oraz jakie produkty The Body Shop chciałybyście zobaczyć na blogu może tym razem seria z witaminą C ? Czekam na wasze komentarze, buziaki.:*
8

#Black

30 sierpnia 2018

Dziś kolejna dawka nails inspiration tym razem postawiłam na matową czerń, która chodziła za mną od dłuższego czasu. Jak już dobrze wiecie,matowe paznokcie od dawna krzyczą moje imię uwielbiam wszystko, co matowe i na przykład nie cierpię połyskujących czarnych barw NIE NIE i jeszcze raz NIE !

W tym poście nie zaskoczę was niczym WOW zwykłe czarne z małym urozmaiceniem w postaci wzoru sweterka tym razem nie miałam ochoty na nic spektakularnego, a raczej klasycznego.
Czarne matowe paznokcie wyglądają pięknie i klasycznie natomiast ich wielki minus to że strasznie się brudzą niestety wszystko na nich widać, przez co by ładnie wyglądały co chwile trzeba chodzić myć ręce.

Na samym dole znajdziecie opis wykonania wzoru a teraz zostawiam was z resztą zdjęć.


















Kolor - Neonail Pure Black

Efekt Matt został wykonany bloczkiem.


Jak zrobić efekt sweterka na paznokciach? Na pierwszy rzut oka wydaje się dość skomplikowane natomiast to nic bardziej mylnego w rzeczywistosi jest to bardzo proste oraz szybkie w wykonaniu.

  • Przygotowujemy paznokcia tak jak do manicure hybrydowego malujemy go wybranym lakierem, po czym utwardzamy (w moim przypadku dodatkowo matujemy bloczkiem) i nie nakładamy Topa.
  • Następnie wybieramy wzór sweterka, jest mnóstwo różnych rodzai mój to chyba jeden z najprostszych, jakie możemy znaleźć.
  • Do wykonania tego wzoru możemy użyć sondy cienkiego pędzelka, a nawet patyczka do odsuwania skórek.
  • Nabieramy odrobinę lakieru np. na sondę i malujemy na samym środku szlaczki (u mnie to coś w postaci kreska w gore w bok i w dol) utwardzamy.
  • Po bokach 'szlaczków robimy dwie boczne kreski wzdłuż paznokcia, utwardzamy.
  • I już ostatnim dopełnieniem są kropeczki wzdłuż paznokcia przy samych bokach, utwardzamy i powtarzamy wzory drugi raz.
  • Top to już kwestia indywidualna można pokryć lub nie ja nie ma nic nałożonego, ponieważ inaczej zostałby pokryty Matt, który znajduje się pod wzorem.
Polecam obejrzeć filmiki na YouTube z mini tutorialem.
Dajcie znać w komentarzach jak wam się podobają paznokcie a teraz jeszcze mam do was pytanie/prośbę chciałabym, abyście mi napisały w komentarzach czy w wiadomości prywatnej lub nawet na e-mailu co byście chciały zobaczyć na blogu ostatnio zdałam sobie sprawę że w większości są tu tylko recenzje kosmetyczne a chciałabym pewne tematyki bardziej rozwinąć mam tu na myśli lifestylowe, lub może coś o zabiegach kosmetycznych tak jak kiedyś pisałam o kwasie hialuronowym o najpopularniejszych zabiegach na twarz itp? Jestem otwarta na wasze propozycje będę wdzięczna za każdy komentarz, do zobaczenia buziaki. :*
7

Jakich kosmetyków się pozbywam i dlaczego?

27 sierpnia 2018

Witam was w nowym poście dziś zobaczycie mały clear out, wczoraj wzięłam się za porządki w toaletce i w komodzie kosmetyczno-pielęgnacyjnej.
Zdecydowałam pozbyć się kilku rzeczy, których kompletnie nie używam z racji tego, że ostatnio przybyło mi dużo nowości potrzebuje jak najwięcej miejsca a należę do osób, którym jest szkoda czegokolwiek się pozbyć i tak odkładam (może się kiedyś przyda) z bólem serca wyrzucam, w końcu i tak do niczego  się nie przydadzą.

Nuage Skin Coconut Lime & Fig
   Smoothie Scrub
Peeling do ciała kupiony za całego funta skusił mnie do siebie tylko i wyłącznie ze względu na zapach, który jest obłędny i orzeźwiający. Peeling sam w sobie to nic spektakularnego delikatnie zdziera martwy naskórek i wygładza, przez co nie trafił w moje gusta, ponieważ ja lubię te mocne zdzieraki. Skóry również nie nawilża co prawda po użyciu jest gładka, ale to krótkotrwały efekt, przez co uważam że nie jest wart zakupu.


Aloe Vera 
Kosmetyki pielęgnujące z funciaka. Peeling oraz balsam do ciała zakupione w momencie, w którym brakło mi moich ulubieńców i czekałam aż przyjdą, iż większość kosmetyków zamawiam przez internet.

Peeling dość polubiłam, kremowy mocno nawilżający i wygładzający a w dodatku ładnie pachnący już kiedyś pojawił się na blogu natomiast tak jak wspomniałam powyżej lubię mocne zdzieraki, które mają dużo grubych drobinek on je ma natomiast nie jest ich dużo. Peeling jak za pojemność i cenę jest okej, lecz mam inne, które bardziej lubię a ten leży na dnie szuflady, przez co nie ma sensu go trzymać.


Balsam Aloesowy to balsam, który nic nie robi prócz ładnego subtelnego zapachu, jest kremowy nie obciąża skóry i nawet szybko się wchłania natomiast nawilżenie jest odczuwalne tylko po nałożeniu mam wrażenie, że po paru godzinach skóra jest taka jakbym nic na nią nie nałożyła.


Maseczka  Pilaten
Już chyba wszystkim znana czarna maseczka oczyszczająca typu peel off przeznaczona dla osób o cerze tłustej i mieszanej ze skłonnością do zaskórników.
Odnośnie do niej są podzielone opinie jednym się sprawdza drugim wręcz przeciwnie ja trafiłam do tej drugiej grupy osób niestety nie zauważyłam żadnych rezultatów. Kompletnie nie zadziałała nie widziałam by oczyściła mi pory ani wyciągnęła zaskórniki kompletnie NIC nie robi. Założenie, że to maseczka peel off również nie do końca się sprawdza co prawda odrywa się, ale tylko miejscowo i zostaje dużo pozostałości, które później trzeba zmyć a wcale nie schodzą szybko niestety bubel.


Primark Maseczka Glow
Maseczka ma za zadanie wybić naszej cerze naturalny blask i promienność, mówiąc szybko i na temat maska kompletnie nic nie robi prócz delikatnego wygładzenia, próbowałam ja kilka razy natomiast za każdym razem zniechęcała mnie do siebie coraz bardziej kosmetyki z Primarka mają nawet i dobre opinie (w większości) natomiast po użyciu tej maski zniechęciłam się do kolejnych testów pozostałych produktów.


Wibo Go Nude Smoky Edition
Paletka 12 cieni w chłodnych tonach. Opakowanie, jak i zawartość kolorystyczna wygląda ładnie, aczkolwiek paletka w moim przypadku kompletnie się nie sprawdziła uważam że za nic na świecie nie jest warta 40 zł. Na szczęście kupiłam ją na promocji w Rossmann -55%, choć teraz to już nawet szkoda mi tych dwóch dyszek.
Paletka sama w sobie znajduje się w metalowym opakowaniu z lusterkiem na całej długości, niestety nawet lusterko jest beznadziejne, ponieważ deformuje twarz i nie jest przejrzyste.
Cienie się osypują, nie są mocno na pigmentowane, a jeżeli chodzi o ich wyblendowanie to istna tragedia tworzą straszne plamy o kompletnie nie łączą się ze sobą są ciężkie do roztarcia i dodatkowo te ciemne fiolety i szarości wyglądają bardzo brzydko na powiece.
Nie polecam !


Paletka Cieni z Ebay
To moja pierwsza paletka cieni ma już dobre kilka lat jest ona z Ebay nie ma żadnej nazwy firmy i kosztowała grosze bardzo ją polubiłam ze względu na dużą gamę kolorystyczną. Cienie jakościowo całkiem spoko ładnie się łączyły i blendowały, pozbywam się jej tylko dlatego że jest już po terminie przynajmniej tak mi się wydaje, iż ma już dobre pięć lat, a gdy zaczęłam się bardziej interesować makijaże odrzuciłam ją na bok i zaczęłam testowanie innych paletek, przez co kompletnie zapomniałam że ja mam. Ostatnio chciałam do niej wrócić lecz zauważyłam, że po użyciu tych cieni bardzo pieką mnie oczy swędzą powieki i łzawią mi oczy.

Jeśli dopiero zaczynacie interesować się makijażem to serdecznie ją polecam jak na cenę 5 funtów i takiej różnorodności kolorów matów i perłowych kolorów jest całkiem dobra, choć oczywiście jakość nie jest spektakularna i z pewnością nie sprawdzi oczekiwań dziewczyn, które już dość długo siedzą w makijażu.


Primark Eye Candy
Moja pierwsza paleta cieni z Primarka kupiłam tylko dlatego że była w promocji za jedyne 2 funty a ciekawiła mnie jakość kosmetyków tego sklepu, niestety tak jak przypuszczałam rozczarowałam się dość mocno. W pigmentacji nie ma szału, ale nie ukrywajmy czego się spodziewać za taką cenę. Cienie są słabe, aczkolwiek można nimi budować warstwę, by nadać mocniejszy efekt z góry od razu uprzedzam zajmuje to naprawdę dużo czasu, by osiągnąć oczekiwany efekt. Ich długotrwałość również nie jest dobra trzymają się krótko i zanikają na powiekach. trzy najciemniejsze odcienie są najbardziej na pigmentowane, niestety tworzą plamy nie rozcierają się równomiernie i ciężko jest je porządnie rozblendować. Nie polecam.



Revolution
















Paletka Revolution to pierwsza, którą kupiłam z tej firmy oczywiście skusiła mnie cena ponieważ dałam za nią jakieś 4 funty a wtedy dopiero zaczynałam się interesować cieniami. Paletka zawiera neutralne klasyczne odcienie, dzięki którym można stworzyć makijaż na dzień i na noc, nic spektakularnego. Pamiętam że kiedyś byłam nią zachwycona ponieważ jakość naprawdę nie jest najgorsza cienie można budować by osiągnąć dobrą pigmentacje nawet dobrze się blendowały lecz trzeba nad nimi trochę posiedzieć pozbywam się jej tylko dlatego że weszłam już w większą wprawę i zależy mi na lepszej jakości natomiast dla nastolatek paletka całkiem dobra.




Paletka Freedom
Kolejna z moich pierwszych palet lecz ta już kompletnie się nie sprawdziła pigmentacja jest bardzo słaba cienie jakościowo nie są dobre ciężko mi było nimi wykonać makijaż. użyłam ja może z dwa razy nie współpracowało mi się z nią dobrze, przez co leci do kosza.


Rimmel Royal Blush
Róż w kremie z firmy Rimmel to produkt który dorwałam w funciaku, postanowiłam kupić i sprawdzić czy w końcu przekonam się do róży, jeśli jesteście tu trochę ze mną to zapewne już wiecie że kompletnie nie używam tego kosmetyku a w kremie tym bardziej nawet nigdy nie próbowałam i dlatego postanowiłam dać mu szanse niestety tak jak już myślałam użyłam go tylko raz i od razu zmyłam kompletnie nie podoba mi się jak wygląda jest dość pomarańczowy konsystencją kremowa również mi nie odpowiada, przez co nie będę go trzymać iż nie ma to sensu.

W7
Banana Dreams to puder bananowy o bardzo chemicznym zapachu bananów. Tani kosmetyk który w moim przypadku nie sprawdził się z powodu strasznego podkreślania zmarszczek których nawet nie wiedziałam że mam. Pod oczami wygląda bardzo źle, zamiast dać świeży i wygładzony wygląd sprawia że wyglądam o 10 lat starsza a szkoda bo kolor jest żółciutki i ładnie się wtapia w skórę.
Honolulu Loose to sypki bronzer który kiedyś był mocno zachwalany natomiast dla mnie okazał się stanowczo za ciemny. Dałam mu kilka prób, próbowałam nauczyć się z nim pracować natomiast nie potrafię. Kolor jest za ciemny i za każdym razem robię nim okropne plamy, przez co również ląduje do kosza.

I to na tyle w dzisiejszym poście dajcie znać czy miałyście któryś z powyższych kosmetyków i czy u was się sprawdziły, czy niestety tak jak u mnie wylądowały w koszu, do zobaczenia w komentarzach buziaki.:*
20

Copyright © Szablon wykonany przez My pastel life