Bielenda Krem Z Witaminą C

14 sierpnia 2019


Hej w dzisiejszym poście chciałabym wam polecić produkt, który odkryłam od razu po tym, jak wyszedł na rynek mowa o kremie do całego ciała, jak i twarzy z witaminą C firmy Bielenda.

Moją ulubioną firmą pielęgnacyjną, którą można znaleźć w drogerii jest właśnie Bielenda.  
Jeszcze nigdy się nie zawiodłam ich produkty świetnie się u mnie sprawdzają w szczególności te do twarzy a przede wszystkim coś co mnie najbardziej cieszy to, że są w bardzo przystępnych, a czasami nawet za niskich cenach.


Odżywczy uniwersalny krem do skóry poszarzałej ponurej i pozbawionej blasku z witaminą C nadaje się do ciała, twarzy oraz dłoni. Jego główne zadanie to odmłodzenie poprzez nadanie aksamitność sprężystości i blasku skórze.

W serii uniwersalnej tych kremów również znajduje się opcja różana jak i aloesem natomiast dziś skupimy się na tej cytrusowej.


Jego formuła została, wzbogacona w 100% naturalne składniki roślinne w jego składzie prócz witaminy C pochodzenia z aceroli również możemy znaleźć olejek z pomarańczy.



Produkt znajduje się w plastikowym pudełeczku o pojemności 200ml. Opakowanie jest, odkręcane a pod jego pokrywką znajdywało się ochronne sreberko, dzięki czemu mamy pewność, że nikt nie wpychał tam brudnych rąk co jest dość ważne pod względem higieny. Dla mnie nie ma nic gorszego niż kosmetyki, które nie są odpowiednio zabezpieczone jak widze takie w drogeriach to aż mnie nosi i taki produkt od razu jest dla mnie skreślony w końcu kto by chciał kupić i używać kosmetyk który był wcześniej macany? No właśnie, nikt.


Krem jest biały o dość zbitej konsystencji, ale jednocześnie niezbyt ciężkiej po otwarciu opakowania wydobywa się lekki przyjemny cytrusowy zapach który wręcz pobudza a całą jego aplikacje umila.

Krem kupiłam z zamiarem używania go do ciała, ponieważ na pierwszy rzut oka wydawał się on za ciężki do mojego typu cery natomiast ku mojemu zdziwieniu było całkiem inaczej.


Pewnego dnia przy wieczornej pielęgnacji zauważyłam, że mojej cerze brakuje 'życia' jest zmęczona, szara a o jakimkolwiek blasku nie ma nawet śladu wtedy postanowiłam go nałożyć na noc.
Już podczas samej aplikacji zostałam zaskoczona, ponieważ produkt wcale nie jest ciężki jego konsystencja jest zbita, ale bardzo łatwa w rozprowadzeniu a przede wszystkim nie jest tłusta uważam, że jak na tego typu odżywczy krem on się naprawdę bardzo szybko wchłania. Przez pierwsze dni stosowania miałam wrażenie, że moja skóra go wręcz wypija.
Następnego dnia cera była inna, promienna nawilżona wygładzona jakby właśnie dostała to, czego jej brakowało od tamtej pory stosuje go trzy do czterech razy w tygodniu na twarz i codziennie na ciało. Nakładając go na twarz radziłabym nałożyć cienką warstwę, by właśnie jej nie obciążyć i by szybko się wchłonął.
Po dłuższym stosowaniu z czystym sumieniem mogę wam polecić stał się jednym z moich ulubionych kremów w szczególności do twarzy.

Krem jest silnie nawilżający, wygładzający oraz rozświetlający. Nadaje skórze delikatny blask nie jest to efekt świecenia się jak po tłustym kremie tylko promienny naturalny blask zdrowej cery. Kolor skóry zostaje wyrównany i odżywiony, skóra staje się miękka i sprężysta.

Produkt jest również bardzo tani i wydajny powinniśmy go zużyć w ciągu sześciu miesięcy od otwarcia co stosując go na samą twarz byłoby nie możliwe, ale przy stosowaniu go również na ciało jest to spokojnie do zrealizowania. Produkt sam w sobie jest bardzo wydajny tak jak pisałam powyżej stosuje go codziennie do ciała i kilka razy w tygodniu na twarz już od paru miesięcy w sumie od czasów, kiedy pojawił się na rynku a nadal mam połowę. Koszt to maksymalnie 17zł na promocji możecie go dorwać za 13zł tak jak mi się udało kto by powiedział, że tak tani krem i tak uniwersalny może być, tak dobry ja jestem nim zachwycona.


25

Too Faced Born This Way

12 sierpnia 2019

Hej w dzisiejszym wpisie możecie zobaczyć recenzje dość zachwalanego podkładu z firmy Too Faced.

Seria Born This Way to chyba jedna z kultowych serii, które wypuściło Too Faced. Sama firma ma dość kuszące kosmetyki a opakowania niemalże zawsze przykuwają moją uwagę. Jak już dobrze wiecie jestem wzrokowcem uwielbiam wszystko, co ładnie wygląda.
W sieci jest pełno blogerek zachwalających ich kosmetyki a podkład, który dziś zobaczycie w szczególności. Jeśli chcecie się przekonać jak sprawdził się u mnie to zapraszam do dalszego czytania...

Too Faced Born This Way Foundation



Na wstępie parę slow odnośnie działania, o których zapewnia nas producent. Podkład powinien być mocno kryjący rozświetlający, a zarazem nawilżający w dodatku o lekkiej konsystencji, brzmi kusząco prawda?




Produkt znajduje się w szklanej matowej buteleczce. Opakowanie jest przepiękne, dość ekskluzywne połączenie czerni ze złotem zawsze wygląda dobrze a detale takie jak wypukły napis robią swoją robotę. Jest bardzo wygodny w użyciu przez pompkę wychodzi odpowiednia ilość, dzięki czemu jest dość wydajny.

Podkład nie jest matowy co na pierwszy rzut oka można by było stwierdzić po matowej buteleczce jest lekko rozświetlający co nadaje cerze ładny zdrowy wygląd. W swoim składzie zawiera wodę kokosową oraz kwas hialuronowy, dzięki czemu jest nawilżający i nie wysusza cery. Konsystencja jest inna niż w podkładach, które znajdują się w mojej toaletce. Jest niby płynna, ale nie taka która się rozlewa, przy cienkich warstwach podkład nie jest wyczuwalny na twarzy.

W moim przypadku podkład sprawdza się dobrze w dni, które nie potrzebuje wielkiego krycia, ponieważ owszem jest on kryjący ale nie na tyle by jedną cienką warstwą zakryć świeże zaczerwienia czy większe niedoskonałości. Można nim budować krycie, lecz z każdą kolejną warstwą nie wygląda on dobrze niestety podkreśla suche skórki, jak i pory.
Podczas ciąży wszystko się u mnie zmieniło już nie tylko ciało co jest oczywiste, ale również włosy, jak i cera. Z cery tłustej przeszła na mieszaną, ale niestety przez hormony na taką która ma lepsze i gorsze dni z niedokonanościami i tutaj, gdy mam gorszy dzień sięgam po korektor Catrice Liquid Camouflage, ponieważ nakładanie w tych miejscach większej ilości podkładu niestety się nie sprawdzi. Powiedziałabym, że fakt podkład jest mocno kryjący, gdy nałożycie go więcej zamaskuje wam te niedoskonałości, ale nie będzie to nic zbliżonego do naturalności będziecie wyglądać jakbyście nałożyły po prostu maskę i to niezbyt ładną.

Trwałość nie jest spektakularna w moim przypadku lubi się ścierać z czubka nosa i odsłania moje piegi, których wręcz nie cierpię na brodzie też często zanika najlepiej wygląda tak przez 4 max. 5 godzin od nałożenia.

Również nie trafiłam z odcieniem zamawiając przez internet tak to często bywa, lecz naszczescie istnieją miksery do podkładów i tak sobie ratuje nim życie.
Odcień, jaki ja mam to Snow który jest zbyt pomarańczowy zdecydowanie preferuje podkłady, które są bardziej żółte. Niestety minusem jest to że podkład zmienia swój odcień po paru minutach staje się ciemniejszy niż jest od razu przy aplikacji polecałabym odcień jaśniejszy od tego, który na pierwszy rzut oka wydaje się idealny do waszej cery. Too faced stworzył dość sporą gamę kolorystyczną tej serii dlatego z pewnością każda z was znajdzie swój odcień.

Podsumowując czy kupiłabym ponownie ? Nie, uważam że jak na efekt który daje ma zbyt wysoķą cene.

 
Dostepność  PL - KLIK
Dostepność  UK - KLIK

Jeśli któraś z was go testowała, dajcie znać jak się u was sprawdził z chęcią poczytam wasze opinie. Do zobaczenia w komentarzach buziaki :*
23

The Body Shop - Banana Hair Mask

06 sierpnia 2019



Cześć kochane znów mnie tu nie było całe wieki co wam się będę znów tłumaczyć, krótko mówiąc macierzyństwo mnie pochłonęło do tego stopnia że wszystkie moje social media zaniedbałam, a więc czas to nadrobić.

Dziś, będziemy mówić o masce bananowej do włosów firmy The Body Shop ale jeszcze zanim przejdziemy do głównego tematu chciałabym poznać waszą opinie odnośnie blogów czy nadal z chęcią je czytacie, czy już zdecydowanie mniej? Mam na myśli ogólnie wszystkie blogi. Ja mam wrażenie że vlogerzy powoli wygryzają blogerów i teraz tylko YouTube się liczy sama przyznam szczerze że coraz mniej czytam blogi innych osób a kiedyś robiłam to codziennie zdecydowanie lepiej mi jest oglądać cos na YouTube, szybciej wygodniej można robić to podczas innych czynności, a jednak na czytanie blogów trzeba mieć więcej czasu, co wy sądzicie? Jestem, ciekawa waszych opinii dajcie znać w komentarzach a teraz przechodzimy do tematu wpisu...

Maska bananowa firmy The Body Shop jakiś czas temu była hitem w sprzedaży i nie tylko ona, cała ich seria bananowych produktów szczególnie tych do włosów — szampon i odżywka. Osobiście postanowiłam kupić tylko maskę ponieważ mam już swoje ulubione szampony, mam ich kilka w zapasie a jedyne czego mi brakowało to dobrej maski w swojej pielęgnacji. 
Do zakupu zachęciło mnie nic innego jak zapach banana no i oczywiście to że maska była dość mocno rozchwytywana.


Zacznijmy od podstaw, czyli jakie jest zadanie tej o to maski — Maska przede wszystkim ma być odżywcza ma natychmiastowo nawilżać włosy, przy czym ich nie obciążać oraz pozostawiać włosy odżywione i błyszczące.

  • Produkt 100% wegański
  • Nie zawiera silikonów oraz olejów mineralnych

Maska prócz prawdziwego puree z bananów zawiera także olejek z orzechów brazylijskich, masło Shea, masło kakaowe i masło cupuacu. 
Producent zaleca stosować ją raz w tygodniu.

Jest przeznaczona do suchych i normalnych włosów, moje aktualnie powiedziałabym że są normalne i lekko suche na końcach. Pewnie niektóre z was pamiętają że od zawsze zmagałam się z mocno przetłuszczającymi się włosami ale to uległo zmianie podczas ciąży już nie muszę ich myć codziennie teraz mogłabym ich nie myć cały tydzień i dalej wyglądałyby okej. Jak widzicie teoretycznie maska powinna się u mnie sprawdzić a jak było w rzeczywistości? Już wam pisze.

Spodziewałam się efektów WOW ponieważ jest ona dość mocno zachwalana w internecie i również przez dłuższy czas ciągle była wyprzedana na oficjalnej stronie The Body Shop. Myślałam że to będzie coś spektakularnego natomiast w moim przypadku okazała się zwykłą maseczką nie robiącą szału, powiedziałabym że jest to raczej przeciętna maska do włosów. Lubie ją używać chociażby dla zapachu i miękkości włosów i po prostu szkoda mi ją wyrzucić, może to ja za bardzo się nastawiłam na szałowy efekt i lekko się rozczarowałam ponieważ nic specjalnego w niej nie ma. Nie zauważyłam wielkiego odżywienia włosów ani nawilżenia owszem wygładza, włosy są miękkie i lekko blyszczące lecz nie jest to powalający efekt, który jest tak reklamowany.

Konsystencja jest bardzo fajna, lekko masełkowata łatwo rozprowadzająca się po włosach. Ja tego typu produkty nakładam od połowy włosów czyli nakładam od ucha w dół, robie warkocza lub nakładam czepek i trzymam około 20-30minut. Fakt, włosy nie są obciążone lecz nie wiem, jakie by były, gdybym nałożyła ja od nasady. Moje włosy zazwyczaj pozostawały obciążone po każdej masce nie ważne, jaką bym stosowała dlatego przestałam nakładać maski u nasady. 
Zapach produktu jest przepiękny aż mam ochotę ją zjeść, uważam że zapach nie jest chemiczny jak to często bywa w tego typu owocowych produktach, po spłukaniu maski włosy są sypkie i bardzo przyjemne w dotyku w dodatku zapach bananów pozostaje lekko wyczuwalny na włosach.


Podsumowując, czy kupiłabym ponownie? Raczej nie, gdybym ją dostała ponownie używałabym ponieważ nie jest zła lecz wole szukać czegoś nowego. Na rynku jest mnóstwo masek i co chwile wychodzi coś nowego sądze że można znaleźć cos tańszego i lepszego.

Skład -  Aqua/Water/Eau, Musa Sapientum Fruit Extract/Banana Fruit Extract, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Bertholletia Excelsa Seed Oil, Cetyl Alcohol, Theobroma Cacao Seed Butter/Cocoa Seed Butter, Butyrospermum Parkii Butter/Shea Butter, Behentrimonium Chloride, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Theobroma Grandiflorum Seed Butter, Benzyl Alcohol, Phenoxyethanol, Sorbitan Olivate, Cetearyl Olivate, Cetrimonium Chloride, Capryloyl Glycerin/Sebacic Acid Copolymer, Parfum/Fragrance, Tocopheryl Acetate, Diheptyl Succinate, Citric Acid, Ethylhexylglycerin, Isopropyl Alcohol, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Ascorbic Acid, Linalool, Panthenol, Tocopherol, CI 19140/Yellow 5, CI 15985/Yellow 6.

Pojemność -240ml
Cena - 53zł / £12
Dostępność PL - KLIK
Dostępność UK - KLIK
17

Naturalna Maseczka Bananowa

31 maja 2019


Hej kochane dziś przychodzę do was z moim nowym odkryciem.
Ostatnio postanowiłam inspirować się warzywami i owocami do zabiegów kosmetycznych jak i tworzenia kosmetyków.
Jak już dobrze wszyscy wiecie warzywa i owoce są bogate w składniki, które znajdują się w większości maseczek, kremów i innych beauty produktach dlatego czasami lepiej jest, sięgnąć bezpośrednio do źródła zaoszczędzając pieniądze.
Tego typu notek na pewno będzie więcej, ponieważ muszę przyznać, że dość głęboko  wkręciłam się w wypróbowaniu składników, które znajdują się w domu do użytku kosmetycznego.

W dzisiejszym poście mowa o maseczce bananowej najprostsza najszybsza jedno składnikowa maska na twarz.

Jedyne co nam będzie potrzebne to miska, widelec i polowa banana.
Banany zawierają enzymy, które korzystnie wpływają na cerę. W dodatku mają właściwości uśmierzające stany zapalne,  tego typu maseczka idealnie sprawdzi się na wypryski.
Maseczka nadaje ładny zdrowy wygląd skórze oraz w naturalny sposób skutecznie działa na zwężanie porów.

Przygotowanie

1.- Potnij 1/3 banana w kawałki 

2.- Rozgnieć widelcem 1/3 banana do uzyskania papki.

3.- Pozostaw na 15 minut po czym zmyj letnią wodą.


Efekty -

  • sprężysta skóra
  • świeżość
  • zdrowy wygląd skóry
  • miękkość
  • wygładzenie
  • zwężone pory
Po nałożeniu maseczka nie spływa, tylko delikatnie zastyga powodując, efekt ściągnięcia co może być lekko niekomfortowe. Pomyślcie, że wszystkie wasze ogromne pory własnie się zwężają i za te 15 minut będą mniej widoczne. Nadaje delikatny efekt chłodzenia, bardzo przyjemna i łatwa w zmywaniu.

Dodatkowo
Skórka banana również może być przydatna i wcale nie trzeba jej wyrzucać, znajdziemy zastosowanie na wszystko !

Jest przydatna w eliminowaniu trądziku, wystarczy wewnętrzna strona skorki natrzeć twarz każdego dnia najlepiej na noc, po czym pozostawić miąższ i zmyć rano

Dla poprawy ogólnego stanu skóry warto ja wykonywać regularnie aby uzyskać  lepsze i długotrwale efekty.

Idealny naturalny sposób na pory i piękną cerę.

.


Do następnego :*
34

Psy a ciąża

24 maja 2019

Hej tak jak obiecałam mamy post, co prawda dzisiejszy wpis luźny typu pogadanka niestety znów nie do końca czujemy się na siłach, przez co nie udało mi się zrobić żadnych zdjęć. Plan był stworzyć wpis z ulubieńcami ostatnich miesięcy coś kosmetycznego, w końcu od tego powstał ten blog no ale niestety siła wyższa nie dałam rady. Leżymy w łóżku i próbujemy przetrwać kolejne bóle pomyślałam że powoli zacznę wprowadzać ciążowe wpisy, na górze w pasku na głównej stronie pojawi się zakładka 'Macierzyństwo' tak, aby wszystko było w jednym miejscu.

W dzisiejszym wpisie porozmawiamy sobie o psach i ciąży, czy psy wyczuwają ciążę? Jak na nią reagują?
Osoby, które mnie lepiej znają i są ze mną od dawna wiedzą że moje psy są całym moim światem i dla niektórych jest to dziwne czasami aż niepojęte jak mogę je traktować jak dzieci no tak, ja zawsze mówię że mam już dwójkę i trzecie w drodze.
Miłośniczki psów z pewnością mnie rozumieją.
Jak widzicie mam dwa psiaki Pączek (Mops) i Dolar (Akita Japońska).
Pączek jest typową przylepą nie opuszcza mnie dosłownie na krok a odkąd jestem w ciąży to już nie mam chwili, w której bym była bez niego. Upomina się, jeśli brakuje mu uwagi a Dolar raczej woli trochę własnej przestrzeni zazwyczaj śpi sam i zdecydowanie nie jest mu potrzebne aż tyle uwagi jak Pączkowi dlatego wszyscy zawsze się śmiejemy że nasz Mops jest jak taki bobas, który więcej nie urośnie on musi siedzieć na krześle gdy coś się robi w kuchni, trzeba go brać na ręce co jakiś czas i chwile ponosić i mogłabym tak wymieniać bez końca a Doli jest już jak nastolatek który idzie swoją drogą.

Odpowiedz na pytanie, czy psy czują ciążę? Zdecydowanie TAK !
Odkąd brzuszek zaczął rosnąć, a nawet jeszcze wtedy gdy nie był praktycznie widoczny zauważyłam duże zmiany w ich zachowaniu w stosunku do mnie a szczególnie Pączka. W pierwszy dzień, w którym dowiedziałam się że jestem w ciąży po powrocie z USG wskoczył mi na kolana i polizał brzuch byłam w szoku, czy to znaczy że rozumie i czuje zmiany? Nie wiedziałam co do końca myśleć, czy to przypadek czy też nie. Od tamtej pory mój kochany opiekun przestał spać na głowie i zaczął spać pyszczkiem na brzuchu. Dobija się czasami budzi wręcz drapiąc łapką, aby podnieść kołdrę by mógł wejść pod i przytulić brzuszek czyż nie jest to urocze? 

Jeśli czytaliście mój poprzedni wpis wiecie że miewam dość dużo boli a na początku ciąży były one jeszcze większe i częstsze, przez co wejście po schodach było wielkim wysiłkiem a czasami wyzwaniem i tak jak kiedyś wstając do łazienki Pączek oczywiście chodził ze mną, ale od razu wchodził na góre i czekał tak, gdy mam bóle wchodzi schodek po schodku razem ze mną czekając aż się jakoś doczłapie tak jakby chciał chronić bym nie spadła. Przez te 9 miesięcy nie było momentu aby podczas moich boli czy płaczu Pączek nie był obok mnie, nie podniósł się nie podszedł i powąchał merdając ogonkiem sprawdzając, czy wszystko jest okej i może to dziwne i dla niektórych niepojęte a może i wręcz zabawne, ale tyle wsparcia ile przez ten cały okres dał mi mój pies nie dostałam nawet od przyjaciół czy rodziny.

Pączek stał się moim prywatnym niemówiącym, lecz dobrze rozumiejącym opiekunem nie spodziewałam się że pies może aż tyle rozumieć i czuć. Bardzo interesuje się rzeczami dziecka, cieszy się gdy pokazuje mu ubranka, a gdy pada słowo dzidzi szeroko otwiera oczy i kreci główką (wiecie jak śmiesznie robią to mopsy).
Jestem pewna że gdy mały przyjdzie na świat będą najlepszymi przyjaciółmi i tak jak teraz dba o mnie tak samo będzie dbał o nasze maleństwo.


Dolar wydaje mi się że niestety nie do końca jest zadowolony z faktu że nasza rodzina się powiększy, czyli całe przeciwieństwo Pączka. Pokazując na brzuch czy pokazując mu ciuszki dziecka odwraca głowę i unika spojrzenia mam wrażenie że również się ode mnie oddalił i rzadziej przychodzi na pieszczoty. Zdjęcia, które widzicie kosztowały nas kupę czasu i prób by chociażby stanął obok co prawda miewa momenty gdzie sam podejdzie i położy pyszczek natomiast tego typu sytuację mogłabym policzyć na palcach jednej reki, zdecydowanie mniej go to wszystko interesuje co niestety budzi we mnie niepokój i myśli jak on się zachowa gdy mały już będzie na świecie. Wydaje mi się że będzie bardzo zazdrosny i tutaj mam do was pytanie może jest tu mama, która miała podobną sytuację i mogłaby napisać cos więcej? Jak pies zachował się już po narodzinach dziecka? Dolar też jest psem, który nie do końca lubi dzieci moją młodszą siostrę kocha i jest w stosunku do niej bardzo delikatny i opiekuńczy, lecz do innych podchodzi z dystansem i nie lubi jak się wokół niego kręcą. My staramy się go oswajać z faktem iż dzidzi pojawi się na świecie już za trzy tygodnie i mamy nadzieje że nasze będzie akceptował i kochał nie stwarzając problemów napewno po narodzinach zrobię wam mały update na dzisiaj to koniec. Uciekam do wanny nie wiem, czy tylko ja tak mam ale ostatnio spędzam tam od 2 do ponad trzech godzin dziennie mały zdecydowanie uwielbia gdy jesteśmy w wodzie powiedzcie że nie jestem sama i też tak miałyście?
Widzimy się w komentarzach buziaki :*.


33

Powrót Do Blogowania

15 maja 2019

Hej kochane Wróciłam ! Jestem, po najdłuższej przerwie ile mnie tu nie było? Dobre ponad pół roku :O Przyznam, że nawet musiałam odszukać hasła w starym zeszycie, kompletnie o nim zapomniałam.

Trochę się pozmieniało w moim dotychczasowym życiu, ale te tematy będziemy powoli nadrabiać nie wszystko na raz.
Na początek zacznijmy od najważniejszego, jak widzicie powyżej witam was z wielkim brzuszkiem jestem już w 9 miesiącu ciąży ! YAAY

Osoby, które były ze mną od samego początku powiedzą ale jak to a twoja choroba? No właśnie, taki o to CUD nas spotkał i udało się jednak nie jestem bezpłodna nie poroniłam i lekarze nie zawsze mają racje, jestem tego idealnym przykładem. Wyczekujemy synka !

Ciąża to właśnie największy powód, dla którego z dnia na dzień opuściłam bloga niestety ciąża w moim przypadku nie należy do łatwych czy chociażby normalnych. Dowiedziałam się, że zostanę mamą w 6 tygodniu i tak już w ten sam dzień znalazłam się w szpitalu od tego dopiero się zaczęło było też tak, że w jednym tygodniu byłam tam trzy razy spędzając kolejne kilka nocy. Zwijałam się z bólu, nie podnosiłam z łóżka lekarze nie byli w stanie stwierdzić co się dokładnie dzieje, głowa pełna stresu codzienność na tabletkach i tak naprawdę dopiero od niecałego miesiąca czuje się lepiej.

Wyprzedzając pytania na co choruje, jest to zespół policystycznych jajników, który tak jak wspomniałam wyżej nie ułatwia ani zajścia w ciążę, ani w niej już bycia jest to dość głęboki i szeroki temat może byłybyście zainteresowane osobnym wpisem jak to u mnie wygląda?

Codziennie myślałam, jak i kiedy będę mogła wrócić do blogowania miałam wyrzuty sumienia, że tak z dnia na dzień przestałam tu zaglądać wasze wiadomości typu 'co z blogiem' 'brakuje mi twoich wpisów' były kochane, ale również wywoływały łzy w moich oczach. Czułam bezradność nie widziałam sensu, by publikować jeden post i nie wiedzieć, kiedy znów się tutaj zjawie niestety nadal nie jestem w stanie obiecać regularności zdecydowanie posty nie będą się pojawiać w konkretne dni i nie będą tak częste, jak były kiedyś na razie postaram się, aby przynajmniej raz w tygodniu był nowy wpis.

Jestem również ciekawa czy chciałybyście zobaczyć wpisy ciążowe, mój blog do tej pory był kosmetyczny rzadko pojawiały się posty lifestylowe, ale może warto wprowadzić cos nowego? Czekam na wasze opinie.

Na dziś to tyle do zobaczenia w komentarzach: *


20

Jak wykonać codzienny pielęgnacyjny masaż twarzy

08 października 2018

Masaż twarzy od jakiegoś czasu spadł na dalszy plan w typowych krokach pielęgnacji bardzo często o nim zapominamy, ja sama na jakiś czas całkowicie o nim zapomniałam a dzięki niemu możemy naprawdę poprawić stan naszej skóry.

Masaż pielęgnacyjny pobudza krążenie krwi i limfy pozwala, zapobiegać zmarszczkom ujędrnia skórę i poprawia jej koloryt tego typu masaż powinno się wykonywać codziennie przy zmywaniu makijażu nakładania serum czy kremu.


Jak już każda z nas wie z wiekiem nasza skóra traci elastyczność i zaczynają się pojawiać zmarszczki, skóra staje się wiotka brakuje jej nawilżenia i ujędrnienia w tego typu sytuacjach masaż twarzy przychodzi na ratunek może on być wykonany przez kosmetyczkę lub samodzielnie. Dziś porozmawiamy o tym, którym możemy wykonać same w zaciszu własnego domu najlepiej przy wieczornej pielęgnacji, bardzo ważnym krokiem jest dobrać odpowiednie kosmetyki.

Możemy wybrać te profesjonalne przeznaczonego do tego lub użyć te które stosujemy, na co dzień jak na przykład krem czy serum/olejek, który jest dopasowany do naszej skóry.
Ja również lubię używać olejków eterycznych dobranych do mojego typu cery moja jest mieszana w kierunku tłustej natomiast zazwyczaj sięgam po zwykle oleje ze względu na brak czasu, kolejna alternatywa produktu do masażu twarzy jest naturalny olej z oliwy, który większość z nas ma w domu natomiast on nie przyda się dla osób o moim typie cery ponieważ za bardzo ją obciąży. bardziej dla osób o skórze suchej.

Naturalne oleje, które najbardziej lubię i polecam pochodzą z firmy Etja poniżej podam wam moje ulubione.:
- Olej Krokoszowy
-Olej Marula (Czasami tylko w okresie mocnej zimy)
- Olej Moringa
-Olej z pestek arbuza
- Olej Brzoskwiniowy

Około 1-2 razy w tygodniu staram się wykonywać dłuższy masaż około 20min olejami natomiast na co dzień wykonuje krotki masaż przy nakładaniu serum i kremu na noc.

W masażu pielęgnacyjnym możemy wyróżnić cztery ruchy.


  1.  głaskające
  2. rozcierające
  3.  ugniatające 
  4. oklepujące


Na zdjęciu powyżej jest oznaczone strzałkami, w którym kierunku powinniśmy wykonywać masaż tak, aby wykonać go zgodnie z przebiegiem mięśni.
Najważniejsze przed przejściem do masażu trzeba pamiętać aby dokładnie oczyścić cerę zmyć makijaż, oczyścić wodą micelarną i tonikiem.
Jedna z najważniejszych zasad to masaż wykonujemy bardzo delikatnie nie całymi rękoma, tylko opuszkami palców w zależności też od metody i ruchu najlepiej przy użyciu palca wskazującego lub środkowego.
W masażu również obejmujemy szyje zaczynamy właśnie od niej i kierujemy się ku górze.

Ruchy głaskania — Delikatnie głaszczemy twarz rozprowadzając cały produkt to właśnie tym krokiem rozpoczynamy i kończymy masaż.
Ruchy rozcierania — To technika ruchów kolisto-posuwistych wraz z tkanką masowaną, wykonujemy troszeczkę mocniej ale nadal zachowując ostrożność. Delikatnie przyciskamy przeciągamy w linii prostej robiąc okrężne ruchy.
Ruchy ugniatania — to technika polegająca na wykonaniu ruchów: przyłożenia, unoszenia, uciskania i wyciskania tkanki masowanej.
Ruchy oklepywania — Opuszkami palców delikatnie oklepujemy twarz robiąc tzw. deszczyk.

Ciężko jest opisać dokładnie każdy ruch tak aby to było zrozumiale dlatego podlinkuje wam parę przydatnych filmików, które w lepszy sposób wytłumaczą wam każdy ruch.





Niestety masaż twarzy nie jest dla każdego nie powinno się go stosować w takich sytuacjach jak:
- ciąża
- opryszczka
- choroby nowotworowe
- zapalenie żył
- zakrzepica
- stany zapalne jamy ustnej i skóry
- świeże usuniecie zęba
- trądzik

Podsumowując - Masaż twarzy jest bardzo ważny w pielęgnacji daje spektakularne efekty, które są zauważalne w krótkim czasie, jeśli wykonujemy go regularnie. Ja zauważyłam znaczną poprawę kolorytu skóry jest sprężysta i bardziej ujędrniona przez jakiś czas o nim zapomniałam od jakiegoś czasu wróciłam do regularnego wykonywania i mam nadzieje, że uda mi się zapobiec zmarszczk i nie pojawią się tak szybko uważam że nawet 5 minut dziennie podczas pielęgnacji, którą i tak nakładamy może dać naprawdę dużo zachęcam was do wdrążenia tego kroku w wasz wieczorny rytuał.
6

Copyright © Szablon wykonany przez My pastel life