I made a wish, and you came true ♡

16 września 2019


Cześć w dzisiejszym poście przedstawiam wam moje największe cudo !


Robie to dość późno, ponieważ od porodu minęły już prawie trzy miesiące natomiast nie do końca wiedziałam jak się za to zabrać niektórzy może zauważyli, że na blogu pojawiła się nowa zakładka 'Macierzyństwo' i tak właśnie o to chce, rozpocząć tę serię blogową regularnych wpisów, choć nie do końca mam na to pomysł i dlatego tak długo to przeciągałam zapewne wszystko wyjdzie w praniu, ale z chęcią poznam wasze sugestie co byście chcieli zobaczyć, przeczytać odnośnie macierzyństwa? Może pierwsze odczucia po zostaniu mamą? Poród a może jak wygląda rzeczywistość cały proces dochodzenia do siebie? Dajcie znać w komentarzach a tymczasem zostawiam was z kilkoma zdjęciami z naszej przepięknej noworodkowej sesji.






29

Pink Dots & The Paw Home Ring

13 września 2019


Paznokciowe inspiracje to post którego wieki nie było na blogu. Kiedyś tego typu posty pojawiały się tu regularnie co trzy tygodnie za każdym razem, gdy robiłam nowe trochę to później zaniedbałam i w sumie sama nie wiem, dlaczego paznokcie robie regularnie od dobrych kilku lat a z tego, co pamiętam lubiłyście, gdy wrzucałam tego typu fotki. 
Bardzo was proszę abyście dały znać czy chcecie by odbudować tę tematykę i pokazywać wam tutaj każde z moich paznokci?

Dziś również chciałabym wam pokazać przepiękny pierścionek który wspiera bezdomne pieski o tym możecie przeczytać na samym dole wpisu a teraz przejdźmy do samych paznokci.


Paznokcie, które dziś widzicie były początkowo z innym zamysłem niż wyszło w końcowym efekcie. Palec obrączkowy miał być biały a na nim namalowana głowa myszki Minnie niestety skończyło się na syrence i teraz tutaj mamusie doskonale mnie zrozumieją przy dziecku ciężko wykonać tego typu przyjemności natomiast efekt końcowy wcale nie wyszedł tak źle. Syrenki i wszelkiego typu pyłki zawsze ratują sytuacje, gdy ma się tylko parę sekund.

Paznokcie są żelowe na mojej długości a hybrydy, które zostały użyte to:

  • Różowy NeoNail Neon Candy 3750
  • Biały NeoNail White Collar nr 4659
  • Syrenka Indigo na białej hybrydzie zmatowiona to Neon Pink
  • Kropeczki zostały wykonane za pomocą sondy


I ostateczne wykończenie to Semilac Top Mat No Wipe, który lekko piecze przy włożeniu pod Lampe, ale sprawdza się najlepiej ze wszystkich, jakie do tej pory używałam. Świetnie matowi paznokcie przede wszystkim robi to równomiernie jego poprzednik, który właśnie firma Semilac posiadała był jedną wielką porażką robił smugi nigdy mi nie zmatowił dokładnie paznokcia i często nawet się nie utwardzał na stronkach internetowych typu Ebay wciąż sprzedają właśnie tą starą wersje dlatego, jeśli nie kupujecie na oficjalnej stronie firmy zwrocie uwagę by był to TOTAL MAT, a nie będziecie zawiedzione gwarantuje.


The Paw Home Ring

Statystycznie 9 na 10 psów rodzi się bezdomna co oznacza, że tylko jeden na dziesięć zazna prawdziwej miłości, szczęśliwej rodziny i ciepła, które może dać tylko dom. Ten fakt jest bardzo przykry i bolesny, ale niestety bardzo prawdziwy coraz więcej psów trafia do schronisk gdzie tam spędza większość swojego życia lub zostaje porzucona na ulicach jak zwykle śmieci. Zastanawia mnie fakt, kiedy ludzie w końcu zrozumieją, że to nie są zabawki, że to są istoty, które również mają serce mają uczucia i które naprawdę rozumieją więcej niż nam się wydaje natomiast jedno jest pewnie nigdy nie zrozumieją, dlaczego zostają porzucone i nawet ja tego nie mogę zrozumieć a co dopiero one. Pies to nie zabawka nie daje się w prezencie nie kupuje pod choinkę tak bardzo bym chciała zatrzymać to, co się dzieje na tym świecie by biedne zwierzaki nie musiały więcej cierpieć uwierzcie życie w schronisku nie jest dla nich dobre oczywiście lepsze, niż gdy zostają porzucone między innymi na autostradzie czy w lesie, ale schronisko nigdy nie zastąpi ciepła, które mogą dostać tylko w domu.

Już niedługo zbliża się okres świąteczny zastanówmy się  ile biednych zwierzątek zostanie podarowana pod choinkę? Setki ! Nie popełniajcie tego błędu nie kupujcie zwierząt jako prezent idźcie do sklepu kupcie torebkę buty cokolwiek, ale nigdy nie zwierze !
 Opieka nad jakimkolwiek typu zwierzęciem jest bardzo wymagająca a co dopiero psem, który jest naprawdę dużym obowiązkiem trzeba się dobrze zastanowić, przemyśleć ponieważ pies będzie z nami przez najbliższe kilka lub kilkanaście lat i jest członkiem rodziny i jako członek rodziny powinien być traktowany nie w żaden inny sposób.

Jak już niektórzy dobrze wiecie staram się wspierać schroniska zbierać dla nich rzeczy dokonywać wpłat miesięcznych i was też do tego bardzo zachęcam w górnych zakładkach na blogu macie więcej informacji na ten temat. Pierścionek, który widzicie na zdjęciu prócz pięknego wyglądu wspiera właśnie bezdomne pieski, ponieważ % od zakupu zostaje podarowany, aby je ratować z ulic.

Pierścionek jest w odcieniu Rose Gold z łapką w odcieniu różu niestety zdjęcie nie oddaje tego, jak wygląda w rzeczywistości jest naprawdę dobrze wykonany mam wrażenie, że na zdjęciu wygląda troszeczkę tandetnie? Zapewniam was że tak nie jest. Jest naprawdę bardzo ładny jego ogromnym plusem jest to, że możecie spokojnie dopasować rozmiar do siebie niestety nie jest to prawdziwa biżuteria, przez co barwi palca na czarno mały live hack wystarczy pomalować go bezbarwnym lakierem całą obrączkę od wewnątrz tam, gdzie bezpośrednio dotyka skóry i Voilà nie będzie więcej farbować a pierścionek nie zostanie uszkodzony.

Pierścionek możecie kupić tutaj -  KLIK (wysyłka jest worldwide). 
16

The Body Shop Tea Tree Face Serum

09 września 2019



Cześć w dzisiejszym poście chcę wam polecić serum do twarzy z firmy The Body Shop.


Linia Tea Tree, czyli kosmetyki wzbogacone w olejek z drzewa herbacianego została stworzona dla osób, które zmagają się z nadmiarem zanieczyszczeń na twarzy. Zaskórniki, blizny, przebarwienia, rozszerzone pory nadmiar sebum? Jeśli to wszystko jest, ci bardzo dobrze znane to ten produkt jest z pewnością dla ciebie !



Lekkie serum do użytku codziennego zalecane do stosowania rano i wieczorem zmniejsza niedoskonałości i zaskórniki oraz poprawia ogólny wygląd skóry. Po 4 tygodniach stosowania skóra jest oczyszczona i wygładzona, a niedoskonałości i zaczerwienienia wyraźnie zmniejszone.
  • Oczyszczenie
  • Rozjaśnienie
  • Wygładzenie
  • Zmatowienie
  • Zmniejszone zaczerwienienia i niedoskonałości

Sposób użycia — Na oczyszczoną twarz przed nałożeniem kremu Nałóż 2-3 krople na opuszki palców i masuj całą twarz lub stosuj punktowo. 

Skład - Aqua/Water/Eau, Alcohol Denat., Propanediol, PPG-26-Buteth-26, Phenoxyethanol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Melaleuca Alternifolia Leaf Oil/Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Caprylyl Glycol, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Salicylic Acid, Xanthan Gum, Calophyllum Inophyllum Seed Oil, Disodium EDTA, Medicago Sativa Extract/Medicago Sativa (Alfalfa) Extract, Potassium Hydroxide, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Limonene, Sodium Hyaluronate, Citral, t-Butyl Alcohol, Sodium Benzoate, Citronellol, Leptospermum Petersonii Oil, Tocopherol.











Serum o pojemności 50ml znajduje się w małej szklanej buteleczce ze szklaną pipetą, która działa bez zarzutu nie cierpię, gdy w kosmetykach pipety są gumowe, ponieważ zawsze po paru użyciach przestają mi działać też tak macie czy tylko ja mam takiego pecha? W tym produkcie pipetka jest wręcz idealna.


Serum jest o bardzo lekkiej płynnej konsystencji bardzo przyjemnej w użyciu wchłania się w dosłownie parę sekund nie pozostawiając lepkiego filmu. Jedyny malutki minus to zapach, kosmetyki z zawartością olejku z drzewa herbacianego nigdy nie pachną ładnie trzeba naprawdę lubić tego typu zapach, który jest dość mocny może on być naprawdę odrzucający. Osobiście go nie cierpię, ale po dłuższym stosowaniu i efektach, jakie dzięki temu składnikowi można osiągnąć warto się do niego przyzwyczaić.


Jego ogromnym plusem to wydajność, niby nie jest go dużo a jednak starcza na naprawdę bardzo długo. Używam go od ponad sześciu miesięcy codziennie, na początku stosowałam go rano i wieczorem a teraz robie to tylko przy wieczornej pielęgnacji, na zdjęciach możecie zauważyć, że produktu zostało mi wciąż trochę mniej niż połowa. Jest bardzo wydajny a to dlatego, że by pokryć całą twarz wystarcza zaledwie 2 do 3 kropelek.



W ciąży moja cera oszalała, byłam cała w zaskórnikach i ogromnych ropnych wypryskach. Zatkane pory, momentami przesuszona cera a momentami strefa T tłusta jak smalec, na której z pewnością dałoby rade usmażyć jajko to wszystko zasługa hormonów i tak naprawdę żaden najdroższy kosmetyk świata nie dałby rady tego zwalczyć skoro w organizmie hormony szaleją. Kosmetyk z pewnością pomógł mi w zredukowaniu tych zmian i gojeniu by nie pozostawały blizny. W okresie ciąży nakładałm go w mniejszych ilościach i robiłam to punktowo ze względu na jego skład teraz po porodzie  świetnie pielęgnuje moją cerę prócz działania przy wypryskach też sprawia że cera jest jaśniejsza i promienniejsza mimo tego, że matuje i kontroluje nadmiar wydzielania sebum to nie przygasza naturalnego blasku naszej cery, za co go jeszcze bardziej pokochałam. Przy dłuższym stosowaniu koloryt skóry staje się wyrównany a zaczerwienienia uspokojone można zauważyć lekką różnice w zwężeniu porów, lecz nie są to spektakularne efekty przynajmniej w moim przypadku, choć przyznam że moje pory są naprawdę dość szerokie. Cera wygląda na zdrowszą i zadbaną taką czystą a od razu po użyciu twarz staje się miękka i gładka.



Kosmetyki działające anty-wypryskowo często okazują się wysuszające i tego też obawiałam się przy kupnie tego kosmetyku, wstępny zamysł był stosowania go punktowo i tylko wtedy gdy pojawi się nieszczęsny przyjaciel tak aby wysuszyć jego a nie całą twarz natomiast nic mylnego w tym przypadku zostałam zaskoczona, ponieważ kompletnie nie wysusza on cery i spokojnie można go stosować codziennie tak jak to producent zaleca natomiast nie polecałabym go osobą o cerze atopowej i płytko unaczynionej przy mojej mieszano tłustej sprawdza się rewelacyjnie.

Podsumowując — Zbawiciel, który uratował moją cerę podczas ciąży,  działa świetnie przy redukowaniu zmian skórnych i dzięki niemu jakoś dałam rade przetrwać ten okres
 Stał się produktem numer jeden w mojej pielęgnacji i ulubieńcem na kolejne kilka albo i kilkanaście miesięcy jak nie lat ! 


Dostępność PL -KLIK
Dostępność UK -KLIK  
21

Happy Birthday !

20 sierpnia 2019

 
 Cześć kochani dzis powinien pojawić się nowy pełen wpis niestety ostatnio nie byłam w stanie nic nowego napisać pomysłów nie brakuje, ale za to czasu, w którym można usiąść i z czysta spokojną głową pisać przez kilka godzin zdecydowanie tak przy dwu miesięcznym dziecku jest to dość ciężkie. Mamy na pewno rozumieją, jak już jest wolna chwila to jest milion spraw do ogarnięcia wokół i nie wiadomo, od czego zacząć. Nie chciałam was pozostawiać bez niczego, a więc postanowiłam się z wami podzielić małą fotorelacją z urodzin mojego drugiego syna, tyle że zwierzęcego Dolara (Akita Japońska).

Dolar właśnie niedawno skończył 6-latek oczywiście nie mogło się obejść bez mięsnego torta, którego uwielbia i znika w dosłownie piec sekund. Doli to mój pierwszy pies, za którego jedynie ja jestem odpowiedzialna. Nigdy wcześniej nie sądziłam, że człowiek może aż tak przywiązać się do zwierzęcia i traktować jak własne dziecko stał się moim największym i najwierniejszym przyjacielem i ciesze się, że mogę z nim spędzać kolejny rok. Nie mam pojęcia, kiedy te sześć lat zlecialo ale mam nadzieje, że przed nami jest ich jeszcze mnóstwo.




A wy też świętujecie urodziny waszych pupili? Dajcie znać w komentarzach buziaki. :*
28

Bielenda Krem Z Witaminą C

14 sierpnia 2019


Hej w dzisiejszym poście chciałabym wam polecić produkt, który odkryłam od razu po tym, jak wyszedł na rynek mowa o kremie do całego ciała, jak i twarzy z witaminą C firmy Bielenda.

Moją ulubioną firmą pielęgnacyjną, którą można znaleźć w drogerii jest właśnie Bielenda.  
Jeszcze nigdy się nie zawiodłam ich produkty świetnie się u mnie sprawdzają w szczególności te do twarzy a przede wszystkim coś co mnie najbardziej cieszy to, że są w bardzo przystępnych, a czasami nawet za niskich cenach.


Odżywczy uniwersalny krem do skóry poszarzałej ponurej i pozbawionej blasku z witaminą C nadaje się do ciała, twarzy oraz dłoni. Jego główne zadanie to odmłodzenie poprzez nadanie aksamitność sprężystości i blasku skórze.

W serii uniwersalnej tych kremów również znajduje się opcja różana jak i aloesem natomiast dziś skupimy się na tej cytrusowej.


Jego formuła została, wzbogacona w 100% naturalne składniki roślinne w jego składzie prócz witaminy C pochodzenia z aceroli również możemy znaleźć olejek z pomarańczy.



Produkt znajduje się w plastikowym pudełeczku o pojemności 200ml. Opakowanie jest, odkręcane a pod jego pokrywką znajdywało się ochronne sreberko, dzięki czemu mamy pewność, że nikt nie wpychał tam brudnych rąk co jest dość ważne pod względem higieny. Dla mnie nie ma nic gorszego niż kosmetyki, które nie są odpowiednio zabezpieczone jak widze takie w drogeriach to aż mnie nosi i taki produkt od razu jest dla mnie skreślony w końcu kto by chciał kupić i używać kosmetyk który był wcześniej macany? No właśnie, nikt.


Krem jest biały o dość zbitej konsystencji, ale jednocześnie niezbyt ciężkiej po otwarciu opakowania wydobywa się lekki przyjemny cytrusowy zapach który wręcz pobudza a całą jego aplikacje umila.

Krem kupiłam z zamiarem używania go do ciała, ponieważ na pierwszy rzut oka wydawał się on za ciężki do mojego typu cery natomiast ku mojemu zdziwieniu było całkiem inaczej.


Pewnego dnia przy wieczornej pielęgnacji zauważyłam, że mojej cerze brakuje 'życia' jest zmęczona, szara a o jakimkolwiek blasku nie ma nawet śladu wtedy postanowiłam go nałożyć na noc.
Już podczas samej aplikacji zostałam zaskoczona, ponieważ produkt wcale nie jest ciężki jego konsystencja jest zbita, ale bardzo łatwa w rozprowadzeniu a przede wszystkim nie jest tłusta uważam, że jak na tego typu odżywczy krem on się naprawdę bardzo szybko wchłania. Przez pierwsze dni stosowania miałam wrażenie, że moja skóra go wręcz wypija.
Następnego dnia cera była inna, promienna nawilżona wygładzona jakby właśnie dostała to, czego jej brakowało od tamtej pory stosuje go trzy do czterech razy w tygodniu na twarz i codziennie na ciało. Nakładając go na twarz radziłabym nałożyć cienką warstwę, by właśnie jej nie obciążyć i by szybko się wchłonął.
Po dłuższym stosowaniu z czystym sumieniem mogę wam polecić stał się jednym z moich ulubionych kremów w szczególności do twarzy.

Krem jest silnie nawilżający, wygładzający oraz rozświetlający. Nadaje skórze delikatny blask nie jest to efekt świecenia się jak po tłustym kremie tylko promienny naturalny blask zdrowej cery. Kolor skóry zostaje wyrównany i odżywiony, skóra staje się miękka i sprężysta.

Produkt jest również bardzo tani i wydajny powinniśmy go zużyć w ciągu sześciu miesięcy od otwarcia co stosując go na samą twarz byłoby nie możliwe, ale przy stosowaniu go również na ciało jest to spokojnie do zrealizowania. Produkt sam w sobie jest bardzo wydajny tak jak pisałam powyżej stosuje go codziennie do ciała i kilka razy w tygodniu na twarz już od paru miesięcy w sumie od czasów, kiedy pojawił się na rynku a nadal mam połowę. Koszt to maksymalnie 17zł na promocji możecie go dorwać za 13zł tak jak mi się udało kto by powiedział, że tak tani krem i tak uniwersalny może być, tak dobry ja jestem nim zachwycona.


25

Too Faced Born This Way

12 sierpnia 2019

Hej w dzisiejszym wpisie możecie zobaczyć recenzje dość zachwalanego podkładu z firmy Too Faced.

Seria Born This Way to chyba jedna z kultowych serii, które wypuściło Too Faced. Sama firma ma dość kuszące kosmetyki a opakowania niemalże zawsze przykuwają moją uwagę. Jak już dobrze wiecie jestem wzrokowcem uwielbiam wszystko, co ładnie wygląda.
W sieci jest pełno blogerek zachwalających ich kosmetyki a podkład, który dziś zobaczycie w szczególności. Jeśli chcecie się przekonać jak sprawdził się u mnie to zapraszam do dalszego czytania...

Too Faced Born This Way Foundation



Na wstępie parę slow odnośnie działania, o których zapewnia nas producent. Podkład powinien być mocno kryjący rozświetlający, a zarazem nawilżający w dodatku o lekkiej konsystencji, brzmi kusząco prawda?




Produkt znajduje się w szklanej matowej buteleczce. Opakowanie jest przepiękne, dość ekskluzywne połączenie czerni ze złotem zawsze wygląda dobrze a detale takie jak wypukły napis robią swoją robotę. Jest bardzo wygodny w użyciu przez pompkę wychodzi odpowiednia ilość, dzięki czemu jest dość wydajny.

Podkład nie jest matowy co na pierwszy rzut oka można by było stwierdzić po matowej buteleczce jest lekko rozświetlający co nadaje cerze ładny zdrowy wygląd. W swoim składzie zawiera wodę kokosową oraz kwas hialuronowy, dzięki czemu jest nawilżający i nie wysusza cery. Konsystencja jest inna niż w podkładach, które znajdują się w mojej toaletce. Jest niby płynna, ale nie taka która się rozlewa, przy cienkich warstwach podkład nie jest wyczuwalny na twarzy.

W moim przypadku podkład sprawdza się dobrze w dni, które nie potrzebuje wielkiego krycia, ponieważ owszem jest on kryjący ale nie na tyle by jedną cienką warstwą zakryć świeże zaczerwienia czy większe niedoskonałości. Można nim budować krycie, lecz z każdą kolejną warstwą nie wygląda on dobrze niestety podkreśla suche skórki, jak i pory.
Podczas ciąży wszystko się u mnie zmieniło już nie tylko ciało co jest oczywiste, ale również włosy, jak i cera. Z cery tłustej przeszła na mieszaną, ale niestety przez hormony na taką która ma lepsze i gorsze dni z niedokonanościami i tutaj, gdy mam gorszy dzień sięgam po korektor Catrice Liquid Camouflage, ponieważ nakładanie w tych miejscach większej ilości podkładu niestety się nie sprawdzi. Powiedziałabym, że fakt podkład jest mocno kryjący, gdy nałożycie go więcej zamaskuje wam te niedoskonałości, ale nie będzie to nic zbliżonego do naturalności będziecie wyglądać jakbyście nałożyły po prostu maskę i to niezbyt ładną.

Trwałość nie jest spektakularna w moim przypadku lubi się ścierać z czubka nosa i odsłania moje piegi, których wręcz nie cierpię na brodzie też często zanika najlepiej wygląda tak przez 4 max. 5 godzin od nałożenia.

Również nie trafiłam z odcieniem zamawiając przez internet tak to często bywa, lecz naszczescie istnieją miksery do podkładów i tak sobie ratuje nim życie.
Odcień, jaki ja mam to Snow który jest zbyt pomarańczowy zdecydowanie preferuje podkłady, które są bardziej żółte. Niestety minusem jest to że podkład zmienia swój odcień po paru minutach staje się ciemniejszy niż jest od razu przy aplikacji polecałabym odcień jaśniejszy od tego, który na pierwszy rzut oka wydaje się idealny do waszej cery. Too faced stworzył dość sporą gamę kolorystyczną tej serii dlatego z pewnością każda z was znajdzie swój odcień.

Podsumowując czy kupiłabym ponownie ? Nie, uważam że jak na efekt który daje ma zbyt wysoķą cene.

 
Dostepność  PL - KLIK
Dostepność  UK - KLIK

Jeśli któraś z was go testowała, dajcie znać jak się u was sprawdził z chęcią poczytam wasze opinie. Do zobaczenia w komentarzach buziaki :*
23

The Body Shop - Banana Hair Mask

06 sierpnia 2019



Cześć kochane znów mnie tu nie było całe wieki co wam się będę znów tłumaczyć, krótko mówiąc macierzyństwo mnie pochłonęło do tego stopnia że wszystkie moje social media zaniedbałam, a więc czas to nadrobić.

Dziś, będziemy mówić o masce bananowej do włosów firmy The Body Shop ale jeszcze zanim przejdziemy do głównego tematu chciałabym poznać waszą opinie odnośnie blogów czy nadal z chęcią je czytacie, czy już zdecydowanie mniej? Mam na myśli ogólnie wszystkie blogi. Ja mam wrażenie że vlogerzy powoli wygryzają blogerów i teraz tylko YouTube się liczy sama przyznam szczerze że coraz mniej czytam blogi innych osób a kiedyś robiłam to codziennie zdecydowanie lepiej mi jest oglądać cos na YouTube, szybciej wygodniej można robić to podczas innych czynności, a jednak na czytanie blogów trzeba mieć więcej czasu, co wy sądzicie? Jestem, ciekawa waszych opinii dajcie znać w komentarzach a teraz przechodzimy do tematu wpisu...

Maska bananowa firmy The Body Shop jakiś czas temu była hitem w sprzedaży i nie tylko ona, cała ich seria bananowych produktów szczególnie tych do włosów — szampon i odżywka. Osobiście postanowiłam kupić tylko maskę ponieważ mam już swoje ulubione szampony, mam ich kilka w zapasie a jedyne czego mi brakowało to dobrej maski w swojej pielęgnacji. 
Do zakupu zachęciło mnie nic innego jak zapach banana no i oczywiście to że maska była dość mocno rozchwytywana.


Zacznijmy od podstaw, czyli jakie jest zadanie tej o to maski — Maska przede wszystkim ma być odżywcza ma natychmiastowo nawilżać włosy, przy czym ich nie obciążać oraz pozostawiać włosy odżywione i błyszczące.

  • Produkt 100% wegański
  • Nie zawiera silikonów oraz olejów mineralnych

Maska prócz prawdziwego puree z bananów zawiera także olejek z orzechów brazylijskich, masło Shea, masło kakaowe i masło cupuacu. 
Producent zaleca stosować ją raz w tygodniu.

Jest przeznaczona do suchych i normalnych włosów, moje aktualnie powiedziałabym że są normalne i lekko suche na końcach. Pewnie niektóre z was pamiętają że od zawsze zmagałam się z mocno przetłuszczającymi się włosami ale to uległo zmianie podczas ciąży już nie muszę ich myć codziennie teraz mogłabym ich nie myć cały tydzień i dalej wyglądałyby okej. Jak widzicie teoretycznie maska powinna się u mnie sprawdzić a jak było w rzeczywistości? Już wam pisze.

Spodziewałam się efektów WOW ponieważ jest ona dość mocno zachwalana w internecie i również przez dłuższy czas ciągle była wyprzedana na oficjalnej stronie The Body Shop. Myślałam że to będzie coś spektakularnego natomiast w moim przypadku okazała się zwykłą maseczką nie robiącą szału, powiedziałabym że jest to raczej przeciętna maska do włosów. Lubie ją używać chociażby dla zapachu i miękkości włosów i po prostu szkoda mi ją wyrzucić, może to ja za bardzo się nastawiłam na szałowy efekt i lekko się rozczarowałam ponieważ nic specjalnego w niej nie ma. Nie zauważyłam wielkiego odżywienia włosów ani nawilżenia owszem wygładza, włosy są miękkie i lekko blyszczące lecz nie jest to powalający efekt, który jest tak reklamowany.

Konsystencja jest bardzo fajna, lekko masełkowata łatwo rozprowadzająca się po włosach. Ja tego typu produkty nakładam od połowy włosów czyli nakładam od ucha w dół, robie warkocza lub nakładam czepek i trzymam około 20-30minut. Fakt, włosy nie są obciążone lecz nie wiem, jakie by były, gdybym nałożyła ja od nasady. Moje włosy zazwyczaj pozostawały obciążone po każdej masce nie ważne, jaką bym stosowała dlatego przestałam nakładać maski u nasady. 
Zapach produktu jest przepiękny aż mam ochotę ją zjeść, uważam że zapach nie jest chemiczny jak to często bywa w tego typu owocowych produktach, po spłukaniu maski włosy są sypkie i bardzo przyjemne w dotyku w dodatku zapach bananów pozostaje lekko wyczuwalny na włosach.


Podsumowując, czy kupiłabym ponownie? Raczej nie, gdybym ją dostała ponownie używałabym ponieważ nie jest zła lecz wole szukać czegoś nowego. Na rynku jest mnóstwo masek i co chwile wychodzi coś nowego sądze że można znaleźć cos tańszego i lepszego.

Skład -  Aqua/Water/Eau, Musa Sapientum Fruit Extract/Banana Fruit Extract, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Bertholletia Excelsa Seed Oil, Cetyl Alcohol, Theobroma Cacao Seed Butter/Cocoa Seed Butter, Butyrospermum Parkii Butter/Shea Butter, Behentrimonium Chloride, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Theobroma Grandiflorum Seed Butter, Benzyl Alcohol, Phenoxyethanol, Sorbitan Olivate, Cetearyl Olivate, Cetrimonium Chloride, Capryloyl Glycerin/Sebacic Acid Copolymer, Parfum/Fragrance, Tocopheryl Acetate, Diheptyl Succinate, Citric Acid, Ethylhexylglycerin, Isopropyl Alcohol, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Ascorbic Acid, Linalool, Panthenol, Tocopherol, CI 19140/Yellow 5, CI 15985/Yellow 6.

Pojemność -240ml
Cena - 53zł / £12
Dostępność PL - KLIK
Dostępność UK - KLIK
17

Naturalna Maseczka Bananowa

31 maja 2019


Hej kochane dziś przychodzę do was z moim nowym odkryciem.
Ostatnio postanowiłam inspirować się warzywami i owocami do zabiegów kosmetycznych jak i tworzenia kosmetyków.
Jak już dobrze wszyscy wiecie warzywa i owoce są bogate w składniki, które znajdują się w większości maseczek, kremów i innych beauty produktach dlatego czasami lepiej jest, sięgnąć bezpośrednio do źródła zaoszczędzając pieniądze.
Tego typu notek na pewno będzie więcej, ponieważ muszę przyznać, że dość głęboko  wkręciłam się w wypróbowaniu składników, które znajdują się w domu do użytku kosmetycznego.

W dzisiejszym poście mowa o maseczce bananowej najprostsza najszybsza jedno składnikowa maska na twarz.

Jedyne co nam będzie potrzebne to miska, widelec i polowa banana.
Banany zawierają enzymy, które korzystnie wpływają na cerę. W dodatku mają właściwości uśmierzające stany zapalne,  tego typu maseczka idealnie sprawdzi się na wypryski.
Maseczka nadaje ładny zdrowy wygląd skórze oraz w naturalny sposób skutecznie działa na zwężanie porów.

Przygotowanie

1.- Potnij 1/3 banana w kawałki 

2.- Rozgnieć widelcem 1/3 banana do uzyskania papki.

3.- Pozostaw na 15 minut po czym zmyj letnią wodą.


Efekty -

  • sprężysta skóra
  • świeżość
  • zdrowy wygląd skóry
  • miękkość
  • wygładzenie
  • zwężone pory
Po nałożeniu maseczka nie spływa, tylko delikatnie zastyga powodując, efekt ściągnięcia co może być lekko niekomfortowe. Pomyślcie, że wszystkie wasze ogromne pory własnie się zwężają i za te 15 minut będą mniej widoczne. Nadaje delikatny efekt chłodzenia, bardzo przyjemna i łatwa w zmywaniu.

Dodatkowo
Skórka banana również może być przydatna i wcale nie trzeba jej wyrzucać, znajdziemy zastosowanie na wszystko !

Jest przydatna w eliminowaniu trądziku, wystarczy wewnętrzna strona skorki natrzeć twarz każdego dnia najlepiej na noc, po czym pozostawić miąższ i zmyć rano

Dla poprawy ogólnego stanu skóry warto ja wykonywać regularnie aby uzyskać  lepsze i długotrwale efekty.

Idealny naturalny sposób na pory i piękną cerę.

.


Do następnego :*
34

Copyright © Szablon wykonany przez My pastel life