Obsługiwane przez usługę Blogger.

Jak wszystko ogarnąć i nie zwariować

Jak wszystko ogarnąć i nie zwariować?
Dobre pytanie co?
Sama się nad tym często zastanawiam.

Odkąd podjęłam się pracy po półtora roku spędzonego w łóżku (spowodowane depresją) i odkąd w ogóle wracam do żywych to nie wiem, w co pierwsze ręce włożyć.

Pewnie nie jedna z was też tak ma, wracacie z pracy późnym wieczorem padnięte a macie tyle rzeczy do zrobienia że nie wiecie, od czego zacząć.

Ostatnio i ja zaczęłam się z tym zmagać i przyznam szczerze że nie raz po pracy siadam na łóżku patrze na listę w telefonie rzeczy do zrobienia i mam ochotę płakać. Zdecydowanie doba jest za krótka no ale cóż nic z tym nie zrobimy za to trzeba się nauczyć organizacji czasu tak by żadna minuta nie została zmarnowana.

Oczywiście, ciężko jest pogodzić prace, dom, bloga, czas dla znajomych/faceta i w dodatku samej dla siebie, ale z drugiej strony bez tego całego biegu, zmęczenia co by było? NUDA, a nie o to chodzi w życiu. Będąc ciągle zabiegani mając ręce wypełnione zadaniami to znaczy, że się rozwijamy a w jakiś sposób korzystamy z życia i dążymy do celów. Bywają też gorsze dni gdzie będziemy mieli ochotę rzucić to wszystko w kąt i zostać resztę dnia w łóżku i to jest normalne i nawet czasami trzeba sobie na to pozwolić, aczkolwiek z umiarem, ponieważ by cos osiągnąć trzeba włożyć w to dużo pracy jak to się mówi nic samo z nieba nie spadnie.
Ostatnio staram się być bardziej zorganizowana w tym pomagają mi 'notatki' w telefonie, w których mam rozpisane rzeczy, które muszę robić codziennie a te, które powinnam zrobi w dni wolne od pracy, czasami łapie się za głowę, gdy je czytam, aczkolwiek odznaczając najmniejsze pierdoły napisane w nich czuje ze choć małymi krokami jestem w przodzie, a nie w tyle czuje, że robie coś by mój dzień był produktywny, a nie kolejny zmarnowany jak to bywało przez półtora roku.

Do czego dążę pisząc wam to wszystko a do tego byście się nie załamywali tylko podnosili głowę do góry i walczyli z codziennością aż spełnia się wasze marzenia i plany na przyszłość do tego, aby ciężko pracować, ale również mieć czas by odpocząć i do tego byście spełniali swoje pasje, mimo że często jest je ciężko pogodzić z natłokiem codziennych obowiązków tutaj mam na myśli siebie ostatnio na blogu posty pojawiają się coraz rzadziej, a to dlatego że, gdy wracam po 10h pracy zmęczona a mam mnóstwo obowiązków domowych to nie mam nawet głowy, by wymyślić co dla was napisać dlatego postanowiłam to lepiej zorganizować może i postów będzie trochę mniej, ale będą one napisane prosto od siebie z chęcią, z głową, a nie z przymusu 'bo już dawno nic nie było'

Do wszystkiego trzeba podejść z dystansem a teraz zostawiam was z moimi przemyśleniami i lecę spać buziaki :*

26 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziekuje bardzo 😗😗😙😙💞

      Usuń
  2. Bardzo fajny obtymistyczny post, trzymaj tak dalej :) http://erramood.blogspot.com/2017/12/zimowe-natchnienie.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze wiem, o czym piszesz - pracuję prawie na etat, studiuję dziennie, dużo podróżuję, uczę się norweskiego i mam tyle na głowie, że nie umiem znaleźć czasu na bloga. Wychodzę z domu po 7, wracam około 20tej, a jeszcze przygotować się na zajęcia trzeba. Ale przynajmniej nie jest nudno - muszę dużo się napracować żeby móc spełniać swoje marzenia i odczuwam potem niemałą satysfakcję, kiedy się nie poddaję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy podobnie wychldzenie rano wracanie poznym wieczorem czasami meczy natomiast dzieki tem czujemy ze cos dzialamy i to daje satysfakcje i szczescie 😊

      Usuń
  4. Kochana czasami każdy ma tak, że wszystko wali się na głowę i ciężko spojrzeć na życie obiektywnie. Jednak staraj się pomyśleć o tym czasie jak o wyzwaniu. Za parę lat nie będziesz pamiętała, że było ciężko! Teraz skupiaj się chociażby na najmniejszych pozytywnych wydarzeniach w swoim życiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie taki mam zamiar dziekuje za rade 😙😙😙

      Usuń
  5. Ja mam wrażenie,że im więcej muszę rzeczy ogarniać, tym bardziej jestem zorganizowana :) Ot taki paradoks ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja oddałam swoje życie Bogu i dzięki temu mam siłę by żyć bez depresji, ciągłego smutku czy żalu.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swietnie oby tak dalej :)
      Rowniez pozdrawiam :*

      Usuń
  7. Ja też w biegu i po nocach siedzę, żeby mieć czas na bloga. Ale wiesz co? Lubię to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W koncu w jakis sposob poswiecajac sie spelniamy swoje pasje :)

      Usuń
  8. podoba mi się ostatnie zdanie, że do wszystkiego trzeba podejść z dystansem! Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  9. Po takiej przerwie powroty do pracy bywają trudne, a zorganizować się do obowiązków jeszcze ciężej. Poza tym krótkie dni nie sprzyjają. Myślę, że dobrze jest wyznaczać priorytety i czasem przymykać oko, że nie wszystko jest zrobione tak, jakbyśmy tego chcieli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie ja w koncu to zrozumialam i ucze sie tego trzymac bo wczesniej chodzilam zalamana jak nie zrobilam tych'mniej waznych' rzeczy z listy i nie docenialam ze zrobilam te najwazniejsze niestety jest mnostwo obowiazkow ale nie raz nie ma na to wszystko czasu dlatego nie ma co brac wszystkiego na raz tylko powoli rozkladac tak bysmy mialy rowniez z tego przyjemnosc.

      Usuń
  10. Masz rację, rozpisywanie rzeczy do zrobienia dużo daje. Ja nie w telefonie ale w kalendarzu a nawet na kartce przyklejam do lodówki i odhaczam zrealizowane ;) Mnie to bardzo pomaga w organizacji czasu :) Ps. no i umiejętność delegowania zadań, np. na Partnera ma bardzo duże znaczenie...

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz świetne podejście. Trzymam kciuki za Twoje plany i czekam na następne wpisy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nie znoszę tego biegu i eliminuje stopniowo różne obowiązki ze swojego życia.

    OdpowiedzUsuń
  13. Planowanie i odhaczanie zadań z listy, to bardzo dobry sposób, ale jeżeli tych punktów jest zbyt dużo, to też nie jest dobrze. :) Tak jak sama napisałaś - dystans, to jest dobry filtr. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń