Naturalna Maseczka Bananowa

31 maja 2019


Hej kochane dziś przychodzę do was z moim nowym odkryciem.
Ostatnio postanowiłam inspirować się warzywami i owocami do zabiegów kosmetycznych jak i tworzenia kosmetyków.
Jak już dobrze wszyscy wiecie warzywa i owoce są bogate w składniki, które znajdują się w większości maseczek, kremów i innych beauty produktach dlatego czasami lepiej jest, sięgnąć bezpośrednio do źródła zaoszczędzając pieniądze.
Tego typu notek na pewno będzie więcej, ponieważ muszę przyznać, że dość głęboko  wkręciłam się w wypróbowaniu składników, które znajdują się w domu do użytku kosmetycznego.

W dzisiejszym poście mowa o maseczce bananowej najprostsza najszybsza jedno składnikowa maska na twarz.

Jedyne co nam będzie potrzebne to miska, widelec i polowa banana.
Banany zawierają enzymy, które korzystnie wpływają na cerę. W dodatku mają właściwości uśmierzające stany zapalne,  tego typu maseczka idealnie sprawdzi się na wypryski.
Maseczka nadaje ładny zdrowy wygląd skórze oraz w naturalny sposób skutecznie działa na zwężanie porów.

Przygotowanie

1.- Potnij 1/3 banana w kawałki 

2.- Rozgnieć widelcem 1/3 banana do uzyskania papki.

3.- Pozostaw na 15 minut po czym zmyj letnią wodą.


Efekty -

  • sprężysta skóra
  • świeżość
  • zdrowy wygląd skóry
  • miękkość
  • wygładzenie
  • zwężone pory
Po nałożeniu maseczka nie spływa, tylko delikatnie zastyga powodując, efekt ściągnięcia co może być lekko niekomfortowe. Pomyślcie, że wszystkie wasze ogromne pory własnie się zwężają i za te 15 minut będą mniej widoczne. Nadaje delikatny efekt chłodzenia, bardzo przyjemna i łatwa w zmywaniu.

Dodatkowo
Skórka banana również może być przydatna i wcale nie trzeba jej wyrzucać, znajdziemy zastosowanie na wszystko !

Jest przydatna w eliminowaniu trądziku, wystarczy wewnętrzna strona skorki natrzeć twarz każdego dnia najlepiej na noc, po czym pozostawić miąższ i zmyć rano

Dla poprawy ogólnego stanu skóry warto ja wykonywać regularnie aby uzyskać  lepsze i długotrwale efekty.

Idealny naturalny sposób na pory i piękną cerę.

.


Do następnego :*
33

Psy a ciąża

24 maja 2019

Hej tak jak obiecałam mamy post, co prawda dzisiejszy wpis luźny typu pogadanka niestety znów nie do końca czujemy się na siłach, przez co nie udało mi się zrobić żadnych zdjęć. Plan był stworzyć wpis z ulubieńcami ostatnich miesięcy coś kosmetycznego, w końcu od tego powstał ten blog no ale niestety siła wyższa nie dałam rady. Leżymy w łóżku i próbujemy przetrwać kolejne bóle pomyślałam że powoli zacznę wprowadzać ciążowe wpisy, na górze w pasku na głównej stronie pojawi się zakładka 'Macierzyństwo' tak, aby wszystko było w jednym miejscu.

W dzisiejszym wpisie porozmawiamy sobie o psach i ciąży, czy psy wyczuwają ciążę? Jak na nią reagują?
Osoby, które mnie lepiej znają i są ze mną od dawna wiedzą że moje psy są całym moim światem i dla niektórych jest to dziwne czasami aż niepojęte jak mogę je traktować jak dzieci no tak, ja zawsze mówię że mam już dwójkę i trzecie w drodze.
Miłośniczki psów z pewnością mnie rozumieją.
Jak widzicie mam dwa psiaki Pączek (Mops) i Dolar (Akita Japońska).
Pączek jest typową przylepą nie opuszcza mnie dosłownie na krok a odkąd jestem w ciąży to już nie mam chwili, w której bym była bez niego. Upomina się, jeśli brakuje mu uwagi a Dolar raczej woli trochę własnej przestrzeni zazwyczaj śpi sam i zdecydowanie nie jest mu potrzebne aż tyle uwagi jak Pączkowi dlatego wszyscy zawsze się śmiejemy że nasz Mops jest jak taki bobas, który więcej nie urośnie on musi siedzieć na krześle gdy coś się robi w kuchni, trzeba go brać na ręce co jakiś czas i chwile ponosić i mogłabym tak wymieniać bez końca a Doli jest już jak nastolatek który idzie swoją drogą.

Odpowiedz na pytanie, czy psy czują ciążę? Zdecydowanie TAK !
Odkąd brzuszek zaczął rosnąć, a nawet jeszcze wtedy gdy nie był praktycznie widoczny zauważyłam duże zmiany w ich zachowaniu w stosunku do mnie a szczególnie Pączka. W pierwszy dzień, w którym dowiedziałam się że jestem w ciąży po powrocie z USG wskoczył mi na kolana i polizał brzuch byłam w szoku, czy to znaczy że rozumie i czuje zmiany? Nie wiedziałam co do końca myśleć, czy to przypadek czy też nie. Od tamtej pory mój kochany opiekun przestał spać na głowie i zaczął spać pyszczkiem na brzuchu. Dobija się czasami budzi wręcz drapiąc łapką, aby podnieść kołdrę by mógł wejść pod i przytulić brzuszek czyż nie jest to urocze? 

Jeśli czytaliście mój poprzedni wpis wiecie że miewam dość dużo boli a na początku ciąży były one jeszcze większe i częstsze, przez co wejście po schodach było wielkim wysiłkiem a czasami wyzwaniem i tak jak kiedyś wstając do łazienki Pączek oczywiście chodził ze mną, ale od razu wchodził na góre i czekał tak, gdy mam bóle wchodzi schodek po schodku razem ze mną czekając aż się jakoś doczłapie tak jakby chciał chronić bym nie spadła. Przez te 9 miesięcy nie było momentu aby podczas moich boli czy płaczu Pączek nie był obok mnie, nie podniósł się nie podszedł i powąchał merdając ogonkiem sprawdzając, czy wszystko jest okej i może to dziwne i dla niektórych niepojęte a może i wręcz zabawne, ale tyle wsparcia ile przez ten cały okres dał mi mój pies nie dostałam nawet od przyjaciół czy rodziny.

Pączek stał się moim prywatnym niemówiącym, lecz dobrze rozumiejącym opiekunem nie spodziewałam się że pies może aż tyle rozumieć i czuć. Bardzo interesuje się rzeczami dziecka, cieszy się gdy pokazuje mu ubranka, a gdy pada słowo dzidzi szeroko otwiera oczy i kreci główką (wiecie jak śmiesznie robią to mopsy).
Jestem pewna że gdy mały przyjdzie na świat będą najlepszymi przyjaciółmi i tak jak teraz dba o mnie tak samo będzie dbał o nasze maleństwo.


Dolar wydaje mi się że niestety nie do końca jest zadowolony z faktu że nasza rodzina się powiększy, czyli całe przeciwieństwo Pączka. Pokazując na brzuch czy pokazując mu ciuszki dziecka odwraca głowę i unika spojrzenia mam wrażenie że również się ode mnie oddalił i rzadziej przychodzi na pieszczoty. Zdjęcia, które widzicie kosztowały nas kupę czasu i prób by chociażby stanął obok co prawda miewa momenty gdzie sam podejdzie i położy pyszczek natomiast tego typu sytuację mogłabym policzyć na palcach jednej reki, zdecydowanie mniej go to wszystko interesuje co niestety budzi we mnie niepokój i myśli jak on się zachowa gdy mały już będzie na świecie. Wydaje mi się że będzie bardzo zazdrosny i tutaj mam do was pytanie może jest tu mama, która miała podobną sytuację i mogłaby napisać cos więcej? Jak pies zachował się już po narodzinach dziecka? Dolar też jest psem, który nie do końca lubi dzieci moją młodszą siostrę kocha i jest w stosunku do niej bardzo delikatny i opiekuńczy, lecz do innych podchodzi z dystansem i nie lubi jak się wokół niego kręcą. My staramy się go oswajać z faktem iż dzidzi pojawi się na świecie już za trzy tygodnie i mamy nadzieje że nasze będzie akceptował i kochał nie stwarzając problemów napewno po narodzinach zrobię wam mały update na dzisiaj to koniec. Uciekam do wanny nie wiem, czy tylko ja tak mam ale ostatnio spędzam tam od 2 do ponad trzech godzin dziennie mały zdecydowanie uwielbia gdy jesteśmy w wodzie powiedzcie że nie jestem sama i też tak miałyście?
Widzimy się w komentarzach buziaki :*.


33

Powrót Do Blogowania

15 maja 2019

Hej kochane Wróciłam ! Jestem, po najdłuższej przerwie ile mnie tu nie było? Dobre ponad pół roku :O Przyznam, że nawet musiałam odszukać hasła w starym zeszycie, kompletnie o nim zapomniałam.

Trochę się pozmieniało w moim dotychczasowym życiu, ale te tematy będziemy powoli nadrabiać nie wszystko na raz.
Na początek zacznijmy od najważniejszego, jak widzicie powyżej witam was z wielkim brzuszkiem jestem już w 9 miesiącu ciąży ! YAAY

Osoby, które były ze mną od samego początku powiedzą ale jak to a twoja choroba? No właśnie, taki o to CUD nas spotkał i udało się jednak nie jestem bezpłodna nie poroniłam i lekarze nie zawsze mają racje, jestem tego idealnym przykładem. Wyczekujemy synka !

Ciąża to właśnie największy powód, dla którego z dnia na dzień opuściłam bloga niestety ciąża w moim przypadku nie należy do łatwych czy chociażby normalnych. Dowiedziałam się, że zostanę mamą w 6 tygodniu i tak już w ten sam dzień znalazłam się w szpitalu od tego dopiero się zaczęło było też tak, że w jednym tygodniu byłam tam trzy razy spędzając kolejne kilka nocy. Zwijałam się z bólu, nie podnosiłam z łóżka lekarze nie byli w stanie stwierdzić co się dokładnie dzieje, głowa pełna stresu codzienność na tabletkach i tak naprawdę dopiero od niecałego miesiąca czuje się lepiej.

Wyprzedzając pytania na co choruje, jest to zespół policystycznych jajników, który tak jak wspomniałam wyżej nie ułatwia ani zajścia w ciążę, ani w niej już bycia jest to dość głęboki i szeroki temat może byłybyście zainteresowane osobnym wpisem jak to u mnie wygląda?

Codziennie myślałam, jak i kiedy będę mogła wrócić do blogowania miałam wyrzuty sumienia, że tak z dnia na dzień przestałam tu zaglądać wasze wiadomości typu 'co z blogiem' 'brakuje mi twoich wpisów' były kochane, ale również wywoływały łzy w moich oczach. Czułam bezradność nie widziałam sensu, by publikować jeden post i nie wiedzieć, kiedy znów się tutaj zjawie niestety nadal nie jestem w stanie obiecać regularności zdecydowanie posty nie będą się pojawiać w konkretne dni i nie będą tak częste, jak były kiedyś na razie postaram się, aby przynajmniej raz w tygodniu był nowy wpis.

Jestem również ciekawa czy chciałybyście zobaczyć wpisy ciążowe, mój blog do tej pory był kosmetyczny rzadko pojawiały się posty lifestylowe, ale może warto wprowadzić cos nowego? Czekam na wasze opinie.

Na dziś to tyle do zobaczenia w komentarzach: *


23

Copyright © Szablon wykonany przez My pastel life